# Kula śnieżna czy lawina? Dwie metody spłaty długów

> Jedna metoda jest tańsza, druga skuteczniejsza. Różnica bierze się z tego, że spłata długów to w połowie problem arytmetyczny, a w połowie problem wytrwałości.

Masz kilka zobowiązań naraz — kartę kredytową, ratę za sprzęt, pożyczkę
od rodziny — i co miesiąc zostaje trochę wolnych pieniędzy. Pytanie brzmi:
którą z nich nadpłacić?

Odpowiedzi są dwie i obie mają sens.

## Lawina: najpierw najdroższy dług

Metoda lawiny każe kierować całą nadwyżkę na zobowiązanie o **najwyższym
oprocentowaniu**, a pozostałe spłacać w kwocie minimalnej. Gdy najdroższy
zniknie, cała nadwyżka przechodzi na kolejny w kolejności.

To jest wybór optymalny arytmetycznie. Odsetki naliczają się od salda,
więc każda złotówka wrzucona w dług oprocentowany na 18% oszczędza dokładnie
tyle, ile ten dług kosztuje — i zawsze więcej niż ta sama złotówka wrzucona
w dług na 7%.

Przy kilku zobowiązaniach o wyraźnie różnym oprocentowaniu — karta kredytowa
obok kredytu hipotecznego — różnica bywa liczona w tysiącach.

## Kula śnieżna: najpierw najmniejszy dług

Metoda kuli śnieżnej ignoruje oprocentowanie i każe najpierw zamknąć
zobowiązanie o **najmniejszym saldzie**. Potem następne najmniejsze, i tak
dalej.

Arytmetycznie jest to gorsze. Zapłacisz więcej odsetek, czasem zauważalnie
więcej. Ale ta metoda odpowiada na inny problem: spłata długów rozciąga się
na lata, a przez większość tego czasu nic widocznego się nie dzieje. Saldo
maleje powoli, poczucie postępu zanika i plan zostaje porzucony.

Zamknięcie pierwszego zobowiązania w trzy miesiące zamiast pierwszego
w dwa lata to konkretna zmiana: jedna rata mniej do pilnowania, jedno
przypomnienie mniej w kalendarzu, dowód, że plan działa.

## Przykład: trzy zobowiązania, 400 zł nadpłaty

Karta kredytowa: 6000 zł na 19,9%, minimalnie 200 zł miesięcznie. Pożyczka
gotówkowa: 9000 zł na 11%, rata 300 zł. Raty za sprzęt: 1200 zł bez
odsetek, 100 zł miesięcznie. Na spłatę idzie łącznie 1000 zł miesięcznie,
czyli 400 zł ponad minimum.

- **Lawina** (najpierw karta): karta znika w 12. miesiącu, wszystko
  spłacone w 18. miesiącu, odsetki razem 1648,91 zł.
- **Kula śnieżna** (najpierw raty za sprzęt): pierwsze zobowiązanie znika
  już w 3. miesiącu, karta w 12., wszystko w 18. miesiącu, odsetki
  1759,52 zł.

Różnica to 110,61 zł, bo najmniejszy dług jest tu nieoprocentowany
i szybko znika. Gdyby to karta miała najmniejsze saldo, obie metody dałyby
tę samą kolejność. Rachunek warto zrobić na własnych liczbach, zanim
zacznie się spór o metodę.

## Który wybrać

Praktyczna zasada:

- Jeśli różnice w oprocentowaniu są **duże** — kilkanaście punktów
  procentowych między najdroższym a najtańszym — lawina wygrywa i różnica
  jest zbyt duża, żeby ją zignorować.
- Jeśli oprocentowania są **zbliżone**, lawina daje niewiele, a kula śnieżna
  daje szybkie zamknięcia. Wtedy wybór jest oczywisty.
- Jeśli już raz porzuciłeś plan spłaty — wybierz kulę śnieżną, niezależnie
  od arytmetyki. Metoda, której się trzymasz, jest lepsza od optymalnej,
  której nie realizujesz.

## Trzecia droga: metoda mieszana

Nic nie stoi na przeszkodzie, żeby zacząć od kuli śnieżnej i przejść na
lawinę. Zamknij jedno albo dwa najmniejsze zobowiązania, żeby zobaczyć
efekt, a potem przestaw się na kolejność według oprocentowania.

Traci się część oszczędności, zyskuje szansę, że plan przetrwa pierwsze
pół roku.

## Czego żadna metoda nie naprawi

Obie zakładają, że **nie zaciągasz nowych zobowiązań**. Nadpłacanie karty
kredytowej, z której nadal się korzysta, to przelewanie z pustego w próżne —
saldo wraca, a razem z nim odsetki.

Zanim wybierzesz metodę, warto przez miesiąc zapisywać, dokąd faktycznie idą
pieniądze. Bardzo często okazuje się, że nadwyżka do nadpłaty jest większa,
niż się wydawało — albo że w ogóle jej nie ma i problemem nie jest kolejność
spłat.

---

Źródło: https://ordiarion.com/blog/kula-sniezna-czy-lawina
