Co nowego
Flowtime: timer, który nie przerywa w środku myśli
Pomodoro dzwoni po dwudziestu pięciu minutach niezależnie od tego, co się wtedy dzieje w głowie. Przy pisaniu, kodzie czy projektowaniu to jest dokładnie ten moment, w którym najbardziej nie chce się przerywać.
W timerze doszedł tryb Flowtime. Zamiast odliczać do zera, liczy w górę: pracujesz, aż sam zechcesz skończyć, a długość sesji jest wynikiem, a nie założeniem. Przerwa wychodzi z tego, ile trwała praca — jedna piąta, czyli dziesięć minut po pięćdziesięciu, a nie te same pięć co zawsze.
Sesja bez planu zapisuje w historii zero zaplanowanych minut. To nie brak danych, tylko prawda o niej: widać potem, co było zaplanowane, a co trwało, ile trwało.
Przy okazji doszła długość 52 minut, z reguły 52/17.
Timer jest też dostępny bez konta, pod adresem /narzedzia/flowtime.
Jedna cena: 8 zł miesięcznie
Cena była opowieścią. Regularna 5 USD, obok niej przekreślona, a pod spodem cena założycielska 2 USD dla pierwszego tysiąca płacących, przez dwanaście miesięcy, z licznikiem wolnych miejsc. Trzy liczby i dwa warunki, zanim wiadomo, ile się zapłaci — a przekreślona cena jest obietnicą, że kiedyś zapłaci się więcej.
Teraz jest 8 zł miesięcznie. W wersji angielskiej 2 USD. Bez przekreśleń, bez licznika miejsc, bez przypisu o okresie obowiązywania i bez ceny regularnej czekającej za rogiem.
Cena założycielska znika także z mechaniki, nie tylko z opisu: nie ma już kuponu przy kasie ani numeru w pierwszym tysiącu. Nikt nie stracił zniżki — nikt jej nie miał.
Pulpit układasz sam, a życie wreszcie na nim widać
Pulpit mówił „to jest budżet". Sekcja pieniędzy miała pięć kafelków, sekcja „Dziś" trzy, a pięć z dziewięciu modułów życiowych — nawyki, dziennik, czas pracy, pomodoro i marzenia — nie miało na nim żadnej reprezentacji. Nawyk z czterdziestodniową passą i dziennik, do którego nie pisałeś od tygodnia, były niewidoczne, dopóki sam tam nie wszedłeś.
Dwie zmiany. Po pierwsze, „Dziś" pokazuje teraz także nawyki (ile z ilu odhaczonych na dziś, plus najdłuższa trwająca passa), dziennik (ile dni z rzędu i czy dziś już coś napisałeś) oraz czas pracy w tym miesiącu.
Po drugie, kolejność sekcji nie jest już zaszyta. Przycisk „Dostosuj" nad pulpitem pozwala przesuwać sekcje i chować te, których nie oglądasz. Chcesz zaczynać od „Dziś", a pieniądze mieć niżej — przesuwasz i tak zostaje. Ustawienie idzie na serwer, więc telefon i komputer pokazują to samo.
Ukryta sekcja wraca jednym kliknięciem z listy pod spodem. Ostatniej nie da się ukryć — pusty pulpit byłby nie do odróżnienia od nieustawionego i wracałby w całości przy następnym wejściu.
Miesiąc bez faktur też jest winien ZUS
Rezerwa pomijała miesiąc, w którym nic nie wpłynęło. Dla zaliczki na podatek i dla VAT-u to prawda — nie ma od czego ich liczyć. Dla ZUS-u nie: składki są należne za każdy miesiąc prowadzenia działalności, niezależnie od tego, czy wystawiłeś fakturę.
Skutek był odwrotny do potrzebnego. Chudy miesiąc — ten, w którym wiedza o półtora tysiąca złotych znaczy najwięcej — pokazywał zero do odłożenia, a obowiązek nie pojawiał się na żadnej liście, dopóki nie przyszedł rachunek.
Teraz miesiąc bez przychodu pokazuje należne składki społeczne i zdrowotną, a kwota „Wolne w tym miesiącu" jest o nie niższa. Przypadki, w których składek faktycznie nie ma, były i są zapisane przy tytule zarobkowania: „brak" przy zbiegu tytułów, ulga na start (zdrowotna nadal należna) oraz wyłączenie tytułu przy zawieszeniu działalności.
Przy okazji z listy obowiązków znikają pozycje na zero — PIT w miesiącu bez przychodu i VAT, gdy nie ma czego płacić. Wiersz „0,00" obok prawdziwych rachunków czyta się jak kolejna rzecz do zapłacenia.
Kredyt zabiera ratę tylko w miesiącach, w których faktycznie ją ma
Data pierwszej raty była zapisywana i nigdy nieużywana. Kredyt podpisany dziś, z pierwszą ratą za trzy miesiące, obniżał kwotę „Wolne w tym miesiącu" od razu — a spojrzenie na miesiąc sprzed jego zaciągnięcia odejmowało ratę i tam.
Z drugiej strony harmonogram, który się skończył, zabierał ratę dalej, co miesiąc, jeśli raty nie były odhaczane pojedynczo.
Teraz liczy się tylko ta rata, którą harmonogram naprawdę obejmuje: od miesiąca pierwszej raty do ostatniej. Nieodhaczone raty ze skończonego harmonogramu to pytanie o tamte miesiące, a nie rachunek przychodzący od dziś co miesiąc.
Pola kwot liczą same
Paragon to trzy pozycje i suma, której nikt nie zapisał. Czynsz to czynsz plus miejsce postojowe. Dotąd znaczyło to otwarcie kalkulatora, przepisanie wyniku z powrotem i wiarę, że przepisało się dobrze.
Teraz w każde pole kwoty można wpisać działanie: 120+35,50 po wyjściu z pola
staje się 155,50. Działa mnożenie, dzielenie i nawiasy, z normalną
kolejnością działań — 2+3*4 to 14. Przecinek jest dziesiętny, a spacje mogą
oddzielać tysiące, więc 1 200+50 też się policzy.
Objęte są wyłącznie pola kwotowe — czterdzieści jeden w całej aplikacji. Liczba rat albo procent zostają zwykłymi liczbami.
Niedokończone działanie nie jest ruszane: 12+ w trakcie pisania zostaje tak,
jak stoi, bo przepisywanie pola w połowie wpisywania walczyłoby z piszącym.
Szukanie w zadaniach, bez polskich znaków
Zadania miały filtry po stanie, priorytecie i kategorii — czyli po tym, co system o nich wie. Nie miały jednego pola na to, co pamiętasz naprawdę: słowo z treści.
Nad listą stoi teraz pole wyszukiwania. Szuka w tytule i w opisie, po każdym wpisanym słowie osobno, więc „mleko zakupy" znajdzie zadanie, w którym jedno słowo jest w tytule, a drugie w opisie. Polskie znaki są opcjonalne, tak samo jak w palecie Ctrl+K.
Szukanie dopasowuje fragment, a nie odmianę: „biedron" znajdzie „w Biedronce", samo „biedronka" już nie. Na czas szukania przeciąganie jest wyłączone — kolejność zapisuje się pozycjami w pełnej liście, więc upuszczenie na przefiltrowanej przestawiłoby inne zadanie.
Zaległe koszty cykliczne przestały znikać z pierwszym dniem miesiąca
Widok kosztów cyklicznych odpowiada za jeden miesiąc i tylko za niego — co jest słuszne w miesięcznym zestawieniu, ale było błędne w pytaniu „ile mi zostaje". Nieopłacone przedszkole z sierpnia przestawało istnieć pierwszego września: znikało z listy i z odejmowania na pulpicie, więc pieniądze, których nadal potrzebowało, wyglądały na wolne.
Zaległości z wcześniejszych miesięcy odchodzą teraz od kwoty „Wolne w tym miesiącu" i stoją w rozbiciu jako osobna pozycja — „zaległe z poprzednich miesięcy". Osobna, a nie doliczona do kosztów bieżących, bo tamta pozycja mówi „w tym miesiącu" i zsumowanie obu rozjechałoby pulpit z widokiem cyklicznych za ten sam miesiąc.
Liczone jest dwanaście miesięcy wstecz. Zapłacone wystąpienie jest zamknięte niezależnie od kwoty — różnica wobec planu pozostaje pytaniem tego miesiąca, do którego należy.
Usunięte zadanie da się cofnąć, zamiast potwierdzać z góry
Każde usunięcie zadania pytało wcześniej „czy na pewno". Przy czynności wykonywanej kilka razy dziennie to pytanie kosztowało więcej, niż chroniło — i padało w złym momencie: przed pomyłką, gdy jesteś pewien, a nie po niej, gdy już nie jesteś.
Teraz zadanie znika od razu, a na dole ekranu przez kilka sekund stoi „Cofnij". Kliknięcie przywraca je bez śladu, bo żądanie nie zostało jeszcze wysłane. Działa tak samo przy usuwaniu wielu zaznaczonych zadań naraz.
Zamknięcie karty albo wyjście na inny ekran w trakcie odliczania dokończy usuwanie — zadanie zniknęło już z listy, więc jedno i drugie musi mówić to samo.
Kredyty, długi i pozostałe rzeczy usuwane raz na jakiś czas nadal pytają o potwierdzenie. Tam ostrzeżenie z góry jest na miejscu.
Skok do dowolnego modułu jednym skrótem
Modułów jest dwadzieścia cztery, a wejść do nich były dotąd dwa: pasek boczny na komputerze i arkusz „Więcej" na telefonie. Otwarcie rzadziej używanego ekranu znaczyło więc przeczytanie listy w poszukiwaniu nazwy, którą i tak się znało.
Ctrl+K (na Macu Cmd+K) otwiera teraz pole, w którym wystarczy zacząć pisać. Strzałki wybierają, Enter przechodzi, Escape zamyka. Polskie znaki są opcjonalne — „budzet" znajduje „Budżet", a „dlugi" znajduje „Długi".
Puste pole pokazuje moduły w kolejności, w jakiej ostatnio z nich korzystałeś, a nie w kolejności z rejestru.
Paleta zna na razie nazwy modułów, nie ich zawartość: szukanie celu albo kredytu po nazwie dojdzie osobno.
Kalkulator „ile zostaje z faktury" — bez konta i bez logowania
Silnik liczący polskie daniny siedział dotąd wyłącznie w środku aplikacji, za logowaniem. Sprawdzić, ile zostaje z faktury, mógł więc tylko ktoś, kto już założył konto — czyli osoba, która i tak wiedziała, po co tu przyszła.
Pod adresem /narzedzia/ile-zostaje-z-faktury stoi teraz ten sam rachunek, otwarty dla każdego. Wpisujesz kwotę netto wystawianą miesięcznie, wybierasz formę opodatkowania, wariant ZUS-u i chorobowe, a wynik pokazuje, ile wpływa na konto i co z tego ubywa: VAT, zaliczka na podatek i składki rozpisane jak na rachunku z ZUS-u. Liczy to ten sam kod co aplikacja, więc kalkulator i produkt nie mają jak pokazać dwóch różnych kwot.
Strona odpowiada także bez JavaScriptu — trzy typowe skale kontraktu są policzone i wpisane w treść, razem z odpowiedziami na pytania, które przy tym temacie padają najczęściej.
Sekcja ZUS na Przychodach też rozpisuje się na pozycje
Rozbicie na emerytalną, rentową, chorobową i wypadkową dostało wcześniej tylko rozliczenie przy tytule zarobkowania. Sekcja ZUS-u na Przychodach — czyli ta, na którą patrzy się częściej — nadal pokazywała jedną sumę składek społecznych, więc rozjazd z rachunkiem trzeba było ścigać na drugim ekranie.
Teraz obie mówią to samo: pod kwotą składek rozwija się rozbicie na te same pozycje, które widać na DRA, a wyłączone chorobowe pisze wprost „wyłączona w tytule" zamiast pokazywać zero.
„Zostało" liczy teraz to, czym naprawdę można dysponować
Pulpit brał saldo miesiąca — wpłynęło minus wydane — i nazywał je tym, co zostało. Przy fakturach z VAT-em to zawyżenie o kilkanaście tysięcy: budżet dostaje kwotę brutto, a VAT i zaliczka na podatek należą do urzędu od chwili, gdy pieniądze wpłyną. Tak samo składki za miesiąc, niezapłacone przedszkole i dług do oddania — wszystko to jest rozdysponowane, zanim cokolwiek zdecydujesz.
Kafelek pokazuje teraz kwotę wolną i rozpisuje pod spodem, co ją pomniejszyło: odłożony podatek i VAT, ZUS za miesiąc, koszty cykliczne jeszcze do zapłaty, długi wymagalne i raty kredytów. Odejmowane jest wyłącznie to, co niezapłacone — rzeczy już opłacone siedzą w wydatkach miesiąca, a liczenie ich dwa razy zaniżałoby wynik tak samo, jak pomijanie ich go zawyżało. Pozycje zerowe nie pojawiają się wcale, więc rachunek pokazuje tylko to, co Ciebie dotyczy.
Rozbicie składek jak na rachunku z ZUS-u
Rozbicie kwoty pokazywało jedną pozycję „składki społeczne". Gdy suma nie zgadzała się z rachunkiem, nie było jak sprawdzić, przez którą składkę — a przy działalności najczęstszym powodem jest chorobowe: jest dobrowolne, więc odznaczone w tytule zarobkowania po cichu zaniża wyliczenia o 2,45% podstawy wobec rachunku, który je zawiera.
Składki społeczne rozwijają się teraz na emerytalną, rentową, chorobową i wypadkową, czyli te same pozycje, które widać na DRA — porównanie zajmuje chwilę zamiast wymagać liczenia na boku. Wyłączone chorobowe pisze wprost „wyłączona w tytule" zamiast pokazywać zero, bo zero czyta się jak „nic do zapłaty", a to jest świadome ustawienie. Sam przełącznik przy tytule mówi teraz, co zmienia i czym grozi jego odznaczenie.
„Zostało w tym miesiącu" bez ustawionych limitów pokazywało zero
Największa liczba na pulpicie telefonu liczyła resztę z limitów kategorii. Komu żaden limit nie był ustawiony, temu suma limitów wynosiła zero — a więc i reszta z nich. Karta pokazywała wielkie „0,00 zł" tuż po wpłynięciu wypłaty, co wygląda na zepsuty licznik, a nie na brak zaplanowanych limitów. Na komputerze to samo wychodziło dopiskiem „z limitów zostało 0,00 zł" pod wydatkami.
Bez ustawionych limitów karta pokazuje teraz to, co faktycznie zostało — wpływy minus wydatki — i pisze pod spodem, z czego ta kwota wyszła. Gdy limity są ustawione, wszystko działa jak dotąd, tylko podpis mówi wprost „Zostało z limitów", żeby nie mylić dwóch różnych odpowiedzi na to samo pytanie. Dopisek na komputerze pojawia się już tylko wtedy, gdy limity istnieją.
Terminy i zaległości liczone według polskiej daty, nie serwerowej
Serwer stoi w strefie UTC, a moduły podatków, kosztów cyklicznych, pożyczek, majątku i analiz pytały go po prostu o „dzisiaj". Przez pierwsze dwie godziny po północy czasu polskiego serwer żył jeszcze poprzednim dniem: termin zapadający dziś czytało się jako jutrzejszy, a pozycja, która właśnie stała się zaległa, nie była jeszcze oznaczona. Na pulpicie widać to było najlepiej, bo zadania i cele liczyły dzień według Twojej strefy, a podatki i długi według serwerowej — jeden ekran, dwie różne daty.
Serwer rozumie teraz „dzisiaj" według czasu polskiego, więc wszystkie moduły mówią o tym samym dniu co Ty. Nic z zapisanych danych się nie przesunęło — zmienia się tylko to, którą datę serwer uznaje za bieżącą.
Wpływy i cele da się poprawić, a instalacja aplikacji waży ułamek tego, co wcześniej
Zapisanego wpływu nie dało się zmienić. Literówka w kwocie albo zła data zostawiały jedno wyjście: skasować wpis — a razem z nim znikała jego transakcja w budżecie, więc poprawka kosztowała miejsce w analizach. Tak samo przy celach: przesunięcie terminu albo podniesienie kwoty docelowej wymagało skasowania celu razem z całą historią wpłat, czyli z tym, co pokazuje postęp.
Wpływ ma teraz „Edytuj" przy swoim wierszu — formularz otwiera się na miejscu, przy poprawianej pozycji, a transakcja w budżecie idzie za poprawką zamiast znikać. Cel otwiera to samo okno co przy zakładaniu, wypełnione jego danymi.
Przy okazji: instalacja aplikacji pobierała komplet okładek materiałów marketingowych — ponad trzydzieści megabajtów plików widocznych wyłącznie w panelu administracyjnym. Teraz dociągają się dopiero wtedy, gdy ktoś ten panel otworzy, a pierwsze uruchomienie waży niecałe dwa megabajty zamiast trzydziestu czterech.
Fundusz Pracy osobno, tak jak na rachunku z ZUS-u
Rozbicie składek pokazywało „składki społeczne" z doliczonym po cichu Funduszem Pracy. Suma zgadzała się co do grosza, ale pozycja społecznych była wyższa od tej z rachunku ZUS-u dokładnie o Fundusz Pracy — a rozbicie, które nie daje się zestawić z rachunkiem wiersz po wierszu, czyta się jak błąd w wyliczeniu.
Fundusz Pracy ma teraz własną pozycję obok składek społecznych i zdrowotnej — w sekcji ZUS-u na Przychodach, w rezerwie podatkowej i w rozbiciu kwoty przy tytule zarobkowania. Kwoty się nie zmieniły, zmienił się podział na pozycje.
Finanse: wszystko da się poprawić, a przy działalności widać ZUS
Konta, rzeczy w majątku i projekty dawało się tylko założyć albo skasować. Literówka w nazwie konta, podniesiony limit karty czy zły plan projektu zostawiały jedno wyjście: usunąć i wpisać od nowa — razem z historią odczytów salda, wycen albo z przypisaniem wydatków do projektu. Rzecz sprzedana nie miała jak przestać liczyć się do majątku, mimo że lista umiała pokazać przy niej „sprzedane". Na Przychodach nie było też widać składek, więc „zostaje" znaczyło tam tylko „po podatku i VAT" — przy działalności odpowiedź zawyżona o ZUS.
Konto, rzecz i projekt mają teraz przycisk „Edytuj" otwierający ten sam formularz co przy zakładaniu, wypełniony danymi. Przy rzeczy doszła data zbycia: sprzedane przestaje liczyć się do majątku, ale zachowuje historię wycen. Na Przychodach pojawiła się sekcja ZUS-u za wybrany miesiąc — składki społeczne i zdrowotna osobno, liczone raz na tytuł, nie od każdej faktury — a pod nimi kwota, która naprawdę zostaje po podatku, VAT i składkach. Sekcja nie pokazuje się przy etacie, gdzie składek nie płaci się samemu. Sama strona Finansów zaczyna się teraz od majątku netto i tego, co zostaje z tegorocznych przychodów — do tej pory pokazywała wyłącznie raty, opłaty i pożyczki, czyli odpowiadała na „ile jestem winien" i na nic więcej.
Wybór daty otwiera się kliknięciem w pole
Pola z datą pokazywały ikonę kalendarza w kolorze przeznaczonym na jasne tło, więc w ciemnym motywie była ledwo widoczna, a kalendarz otwierał się dopiero po trafieniu w nią — na telefonie zajęcie samo w sobie. Wyskakujące okienko kalendarza też zostawało jasne pośrodku ciemnej aplikacji.
Kalendarz otwiera się teraz kliknięciem w dowolne miejsce pola i sam dopasowuje się do motywu, w każdym miejscu aplikacji, gdzie wpisuje się datę. Wpisanie daty z klawiatury działa jak działało.
Przychody: nowy wpływ wypełnia się ze źródła, źródła można poprawiać
Przy każdym wpływie trzeba było wpisywać wszystko od zera — kwotę, odłożony podatek i VAT — mimo że te dane stały już w źródle przychodu. Samego źródła nie dało się za to poprawić: żeby zmienić stawkę po nowym roku, trzeba je było usunąć i założyć od nowa.
Teraz źródło stoi na początku formularza nowego wpływu i wypełnia resztę: tytuł zarobkowania, stronę kwoty, kwotę umowną oraz to, ile z niej idzie na podatek i VAT. Wszystko zostaje edytowalne przed dodaniem, bo prawdziwa wypłata rzadko jest co do złotówki taka jak umowa. Na liście źródeł przybył przycisk „Edytuj", który otwiera to samo okno co przy zakładaniu, wypełnione danymi źródła.
Przeprojektowanie pulpitu: ciekawostki, lista zadań i nowy wygląd
Ekran główny był siatką liczników alertów bez informacji, co jest naprawdę pilne, a nawyki w ogóle się na nim nie pojawiały.
Ciemny motyw całej aplikacji ma teraz nowy, niemal czarny wygląd w stylu kart ze szkła, a pulpit jako pierwszy go pokazuje. Stara siatka alertów przy górze strony ustąpiła miejsca jednej liście do zrobienia: zbiera wszystko zaległe albo opóźnione względem planu — zadania, podatki, koszty cykliczne, długi i cele — od najbardziej pilnych, a każda pozycja prowadzi wprost do swojej strony. Niżej pojawiła się nowa sekcja „Ciekawostki", łącząca kilka stałych statystyk — największą kategorię wydatków w tym miesiącu i najdłuższą aktywną serię nawyku — z obracającymi się faktami opartymi na danych.
Nawyki: jasny sposób na wpisanie danych
Przy nawyku dało się odhaczyć dzień, ale ocena i notatka pojawiały się dopiero po kliknięciu w checkbox — łatwo było ich w ogóle nie zauważyć. Ustawienia na stronie szczegółów zajmowały stałe miejsce obok kalendarza, nawet gdy nikt akurat ich nie potrzebował.
Kliknięcie w nawyk na liście otwiera teraz jedno okno z checkboxem, oceną i notatką widocznymi od razu — checkbox przy nazwie zostaje jako szybki sposób na samo odhaczenie, bez otwierania czegokolwiek. Ustawienia nawyku chowają się teraz pod przyciskiem „Ustawienia" i otwierają się w osobnym oknie, zostawiając miejsce dla kalendarza.
Nawyki: pauza, edycja, dni ciszy i poprawki wstecz
Nawyk dało się tylko odhaczyć na dziś — pomyłkę albo zapomniany dzień trzeba było zostawić bez śladu, a jedyną drogą „przerwy" było usunięcie nawyku razem z całą historią. Nazwy ani koloru też nie dało się zmienić po utworzeniu.
Teraz aktywny nawyk można wstrzymać bez utraty historii — wraca później jednym kliknięciem, a seria wznawia się dalej, jeśli przerwa nie ominęła żadnego dnia. Kalendarz na stronie szczegółów jest klikalny: każdy miniony dzień da się otworzyć i odhaczyć, ocenić albo dopisać do niego notatkę — także wtedy, gdy zapomniało się zrobić to na czas. Nazwę, kolor i dni ciszy przypomnienia da się teraz zmienić w każdej chwili, a po osiągnięciu celu serii pojawia się krótka gratulacja.
Nawyki: planowanie, ocena dnia i przypomnienia push
Nawyki miały tylko jedną listę i codzienne odhaczenie. Nie dało się zapisać pomysłu na później bez zaśmiecania dzisiejszej listy, nie dało się ustawić przypomnienia o konkretnej porze i nie było widać, jak trudny był dany dzień — tylko czy się udało.
Nawyk można teraz dodać do „planowanych" i zacząć go później jednym kliknięciem — seria liczy się dopiero od startu. Przy odhaczeniu można (nieobowiązkowo) ocenić, jak poszło, w skali od bardzo łatwo do bardzo trudno; te oceny widać potem na kalendarzu w widoku szczegółów nawyku, razem z aktualną i najdłuższą serią oraz skutecznością. Każdy nawyk może mieć własny cel serii (np. 66 dni) i własne przypomnienie push o wybranej godzinie — przychodzi tylko wtedy, gdy nawyk wciąż czeka na odhaczenie.
Panel marketingu: tabela z podglądem rolek
Zakładka Marketing pokazywała dwie karty z medianami i listę pięciu ostatnich publikacji jako gołe nazwy. Teraz są dwie tabele, osobno dla konta polskiego i angielskiego, a w każdej cała historia: miniatura rolki, data, wyświetlenia, zasięg, lajki, komentarze, udostępnienia, zapisy i zaangażowanie.
Podgląd bierze się z okładek, które i tak serwujemy — nie z adresów Instagrama, bo te wygasają i panel pokazywałby puste pola tym częściej, im starsza rolka.
Mediany zostają nad tabelą. Wiersz mówi, jak poszła jedna rolka; mediana mówi, czy konto rośnie, a po to się tu zagląda.
Cena obniżona dla pierwszego tysiąca
Cena założycielska istniała od dawna, ale widać ją było dopiero po rejestracji — czyli oferta pomyślana po to, żeby przyciągnąć pierwszych płacących, była niewidoczna dla wszystkich, których miała przyciągnąć.
Teraz stoi na stronie głównej: 5 USD przekreślone, obok 2 USD, i licznik wolnych miejsc. To samo widzą wyszukiwarki i modele językowe, bo dane strukturalne i llms.txt biorą cenę z tego samego miejsca co strona.
Przycisk płatności podaje kwotę, którą naprawdę pobierzemy — wcześniej mówił o cenie regularnej także komuś, kto miał zniżkę.
Gdy miejsca się skończą, wszystko wraca do ceny regularnej samo. Nic tu nie jest wpisane na sztywno.
Nawyki wracają do menu na komputerze
Nawyki dało się otworzyć tylko z telefonu — na komputerze pasek boczny bierze listę z rejestru modułów, a tam ich nie było. Teraz są w obu miejscach.
Pomodoro — w aplikacji i dla każdego bez konta
Nowy moduł: wpisujesz, nad czym pracujesz i ile chcesz na to poświęcić, a po upływie czasu słyszysz sygnał i odpowiadasz na jedno pytanie — udało się skończyć, potrzeba kolejnej rundy, odkładasz czy odpuszczasz. Potem aplikacja proponuje przerwę, dłuższą co czwartą sesję. Historia pokazuje nie tylko czas, ale i wynik, bo „trzy sesje po 25 minut" nie mówi tyle, co „dwie skończone, jedna odłożona".
Skończoną sesję dopisujesz do Czasu pracy jednym kliknięciem — do wybranego projektu, raz. Przerwy nigdy nie wchodzą do rozliczanych godzin.
Odliczanie liczy się z zegara, a nie z tykania licznika, więc przełączenie karty ani odświeżenie strony niczego nie gubi. Postęp widać w tytule karty.
Długość sesji wpisujesz dowolną, od 1 do 600 minut — podpowiedzi 15, 25, 45, 60 i 90 minut skracają wpisywanie, ale niczego nie ograniczają.
Ten sam timer działa też bez konta pod adresem /narzedzia/pomodoro — sesje zostają wtedy wyłącznie w przeglądarce, trzy ostatnie, i nic nie trafia na nasz serwer.
Kreator pamięta, co już wypełniłeś
Każdy krok zapisywał dane od razu, ale po ponownym wejściu kreator zaczynał od ekranu powitalnego i część kroków pytała tak, jakby nic wcześniej nie zaszło. Teraz wracasz na krok, na którym skończyłeś, a kroki pokazują to, co już masz.
Krok o mieszkaniu rozpoznaje dodany czynsz albo kredyt zamiast pytać drugi raz — wcześniej drugie przejście dopisywało czynsz jeszcze raz. Krok o kategoriach pokazuje istniejące zamiast proponować zestaw do dołożenia, co również prowadziło do podwojonej listy. Tytuł zarobkowania można poprawić, a nie tylko skasować i wpisać od nowa.
Profil zarobkowy i wyliczanie podatków
Ustawiasz, jak zarabiasz — działalność ze skalą, liniowym albo ryczałtem, etat, zlecenie, dzieło — razem z wariantem ZUS (ulga na start, preferencyjny, Mały ZUS Plus, pełny) i statusem VAT. Możesz mieć kilka tytułów naraz, bo etat i działalność obok siebie to zwykła sytuacja, a nie wyjątek.
Przy dodawaniu wpływu widzisz od razu, co się z kwoty składa: ile jest VAT-u, jaka wychodzi podstawa, ile wynosi zaliczka na podatek, ile składki i co naprawdę zostaje. Przełącznik netto/brutto ustawia się sam według tytułu — na fakturze podajesz cenę netto, a umowa opiewa na brutto.
Dwie rzeczy warto znać. VAT jest pokazany osobno, bo nigdy nie jest Twoim przychodem — inkasujesz go dla urzędu. Składki są pokazane jako miesięczne, a nie od faktury: kilka faktur z jednej działalności to jeden ZUS, więc druga faktura w miesiącu nie każe odkładać go po raz drugi.
Kreator startowy pyta o to na samym początku, przed przychodami — bo bez tytułu wpływ jest tylko kwotą. Krok o przychodach dopasowuje się teraz do odpowiedzi: przy umowie o pracę pyta o nazwę i kwotę z umowy, przy działalności dokłada przełącznik netto/brutto i od razu pokazuje rozbicie. Dodane źródło można poprawić zamiast kasować je i wpisywać od nowa. Krok podatkowy pokazuje się teraz wtedy, gdy naprawdę rozliczasz się samodzielnie, zamiast zgadywać to z rodzaju przychodu.
Doszła rezerwa podatkowa: ile z danego miesiąca nie jest Twoje, w rozbiciu na podatek, składki społeczne, zdrowotną i VAT, razem z terminami zapłaty. Jednym przyciskiem zapisujesz te terminy do modułu Podatki — drugie kliknięcie niczego nie dubluje.
Zaznacz konto jako podatkowe (w module Konta), a rezerwa pokaże też, ile faktycznie masz odłożone i czy czegoś brakuje. Dopóki żadne konto nie jest zaznaczone, aplikacja nie zgaduje: mówi, że nie wie, zamiast pokazywać zero.
Wyliczenia opierają się na parametrach na 2026 rok i są szacunkiem, nie doradztwem podatkowym. Gdy brakuje parametrów na dany rok, aplikacja mówi o tym wprost, zamiast podawać liczbę wziętą z poprzedniego.
Czas pracy nad projektami
Nowy moduł: zapisujesz, ile godzin poszło na który projekt i czym się zajmowałeś. Wykres dzień po dniu, pasek ostatnich dwunastu miesięcy do przeskakiwania między nimi i tabela pogrupowana po dniach.
Projekt można opcjonalnie rozliczać — stawką godzinową albo ryczałtem za miesiąc, w dowolnej walucie. Wtedy obok sumy godzin widać kwotę do rozliczenia. Waluty stoją obok siebie, nic ich nie przelicza.
14–16 sierpnia 2026 — Aplikacja na telefonie zachowuje się jak aplikacja
- Po zainstalowaniu na ekranie głównym aplikacja nie daje się już przypadkiem powiększyć szczypnięciem ani przesunąć w bok, i zajmuje pełną szerokość ekranu — także na telefonach z wcięciem. W zwykłej karcie przeglądarki powiększanie zostaje bez zmian: tam jest potrzebne każdemu, kto powiększa, żeby przeczytać.
- Aplikacja mobilna nazywa się wreszcie Ordiarion. Pod ikoną na ekranie telefonu widniała stara nazwa sprzed zmiany marki, a sama ikona była tą poprzednią.
- „Co nowego" znowu się otwiera. Strona działała po stronie serwera przez cały czas, ale aplikacja zamazywała ją po wczytaniu i wyrzucała na stronę główną. Teraz zostaje na miejscu i ma normalny wygląd — nagłówki, listy, odstępy.
- Blog był niewidoczny dla Google. Wyszukiwarka dostawała pustą stronę zamiast artykułu i zgłaszała każdy tekst jako nieistniejący. Naprawione dla wszystkich artykułów naraz.
- Cztery nowe teksty na blogu: nadpłata kredytu (skracać okres czy zmniejszać ratę), koszty roczne rozłożone na miesiące — po polsku i po angielsku — oraz kolejność spłaty długów.
12–13 sierpnia 2026 — Netto czy brutto, reguły importu, kolejność zadań
- Źródła przychodu rozróżniają teraz kwotę netto od brutto. Przy etacie, zleceniu i dziele domyślnie netto, przy pozostałych brutto — ale przełącznik jest zawsze widoczny i nic się nie przelicza samo. To etykieta, nie kalkulator: chodzi o to, żebyś po miesiącu wiedział, którą liczbę wpisałeś.
- Import z banku: reguły kategorii po opisie. Raz ustawiona reguła („Biedronka" → Jedzenie) działa na każdym kolejnym wyciągu, więc trzysta wierszy nie ląduje w jednej kategorii do ręcznego przeklikania. Przy imporcie wybierasz też, na które konto wchodzą transakcje.
- Kasowanie paragonu pyta o powiązany wydatek w budżecie. Usunięcie zdjęcia i cofnięcie całego zapisu to dwie różne rzeczy, a wcześniej wyglądały z zewnątrz tak samo. Domyślnie wydatek zostaje — bo to pomyłka odwracalna, a pieniądze po cichu zniknięte z budżetu zauważa się dopiero, gdy suma przestaje się zgadzać.
- Zadania można ustawiać w swojej kolejności, przeciągając je za uchwyt przy lewej krawędzi. Działa myszą i palcem, a strzałki na klawiaturze robią to samo bez wskaźnika. Termin i priorytet dalej są widoczne w każdym wierszu — zmieniło się tylko to, kto decyduje o kolejności.
- Konta bezterminowe i nierozliczane nie dostają już ostrzeżeń o kończącym się dostępie. Wcześniej pasek straszył końcem czegoś, co nigdy nie miało nastąpić.
- Dwadzieścia jeden komunikatów o błędach pokazywało się jako surowy kod zamiast zdania. Wszystkie mają teraz treść po polsku i po angielsku.
8 sierpnia 2026 — Zadania cykliczne, nawyki, eksport do kalendarza
- Zadania mogą się teraz powtarzać (co tydzień, miesiąc, kwartał albo rok) — odhaczenie samo tworzy kolejne, z przesuniętym terminem.
- Nowy moduł: Nawyki — codzienna lista do odhaczenia, z serią dni z rzędu.
- Zdjęcie można przypiąć teraz też do celu, nie tylko do wpisu w dzienniku.
- Terminy (podatki, raty kredytów, zadania, cele, opłaty cykliczne) da się zasubskrybować w dowolnej aplikacji kalendarza — Ustawienia → Kalendarz.
- Poprawka współdzielenia: zaproszenie kogoś do grupy z rolą „tylko podgląd" faktycznie ogranicza teraz dostęp, także gdy grupa ma udostępniony zasób z pełnym dostępem do edycji.
- Przycisk odświeżania w nagłówku: wymusza świeże dane z serwera, wysyła zaległe zmiany z trybu offline i sprawdza, czy nie ma nowej wersji aplikacji.
7 sierpnia 2026 — Publiczne REST API do zadań
- Własny klucz API do zadań, tworzony i zarządzany samodzielnie w Ustawieniach — do podłączenia zewnętrznej automatyzacji.
- Klucz można zawęzić do jednej kategorii zadań zamiast całej listy.
- Pełna dokumentacja API publicznie dostępna (Pomoc → API).
6 sierpnia 2026 — Logowanie przez Google i Apple
- Konto można teraz założyć i logować się bez hasła — przez Google albo Apple.
5 sierpnia 2026 — Praca bez zasięgu
- Aplikacja działa też offline: dodane zadania i inne zmiany czekają w kolejce i wysyłają się same, gdy połączenie wróci.
- Do wpisów w dzienniku można dołączać zdjęcia.
3 sierpnia 2026 — Wykresy i pomoc po angielsku
- Wykres wydatków (dziennie i narastająco) na pulpicie i w budżecie.
- Kompletna sekcja pomocy przetłumaczona na angielski — dwadzieścia stron
opisujących każdy moduł, dostępnych pod
/help. - Projekty: grupowanie wydatków wokół jednej okazji, np. remontu albo wesela.
1–2 sierpnia 2026 — Import z banku i znacznie lepsze odczytywanie paragonów
- Import historii transakcji wprost z pliku CSV z banku, z automatycznym rozpoznawaniem opłat cyklicznych w zaimportowanej historii.
- Gotowe zestawy kategorii budżetu do wyboru zamiast pustej listy na start.
- Skuteczność odczytu paragonów wzrosła z 28% do ponad 70% na zestawie testowym dwustu paragonów — obsługa zdjęć zrobionych w poprzek i pod kątem, wgrywanie kilku paragonów naraz z galerii.
- Jasny opis ceny i granic produktu na stronie głównej, pierwsze kroki pokazywane od razu po założeniu konta.
31 lipca 2026 — Płatności i kategorie zadań
- Płatności przez Stripe: tydzień okresu próbnego, panel zarządzania subskrypcją.
- Zadania można grupować we własne kategorie (prywatne, praca — dowolne).
- Moduły finansowe zebrane w jednym miejscu w menu, z opisem każdego z nich.
29–30 lipca 2026 — Rebranding na Ordiarion
- Nowa nazwa i znak marki.
- Regulamin i polityka prywatności.
- Blog i sekcja pomocy — po jednej stronie opisu na każdy moduł.
- Kalkulator nadpłaty kredytu: porównanie metod spłaty (kula śnieżna, lawina).
- Powiadomienia push w przeglądarce.
28 lipca 2026 — Współdzielenie i grupy
- Grupy jako sposób współdzielenia budżetu i list zakupowych z rodziną albo zespołem — bez ograniczania się do jednej osoby na raz.
- Dziennik — prywatne notatki z dnia, z nastrojem, nieudostępnialne nikomu.
- Panel administracyjny ze statystykami platformy.
26–27 lipca 2026 — Dalsza rozbudowa
- Logowanie dwuskładnikowe (TOTP).
- Aplikacja instalowalna na telefonie jako PWA.
- Marzenia (bucket lista), raporty BIK (odczyt w przeglądarce), cele z mierzalnym postępem i terminem.
- Moduł przychodów, eksport wszystkich danych do jednego pliku, codzienne przypomnienia mailem o zbliżających się terminach.
25–26 lipca 2026 — Start
- Pierwsza wersja: konta, logowanie, moduł zadań.
- Budżet domowy z kategoriami i miesięcznymi limitami.
- Zakupy, kredyty spięte z budżetem, konta i karty, majątek netto liczony z historii wycen.
- Koszty cykliczne, nieformalne długi między ludźmi, podatki z terminami.
- Odczyt paragonów ze zdjęcia wprost w przeglądarce — zdjęcie nigdzie nie wychodzi poza urządzenie.
- Statystyki i analityka finansowa.