Zarabiasz dobrze i nie masz oszczędności? Liczy się nie przychód, tylko różnica
Dwa prawdziwe scenariusze rozpisane co do złotówki: 12 000 zł na rękę bez żadnych oszczędności i 5 500 zł, z którego zostaje tysiąc miesięcznie. Gdzie dokładnie znika różnica.
Pytanie „ile zarabiasz" mówi zaskakująco mało o tym, ile masz. Mówi o tym dopiero różnica między tym, co wpływa, a tym, co wypływa — a ta bywa ujemna przy dwunastu tysiącach i dodatnia przy pięciu i pół.
To nie jest morał o skromności. To jest arytmetyka, którą łatwo przeoczyć, bo koszty rosną razem z przychodem i to rośnięcie jest niemal niewidoczne z miesiąca na miesiąc.
Poniżej dwa rozpisane budżety. Kwoty są przykładowe, ale proporcje wzięte z tego, jak te budżety zwykle wyglądają.
Marek: 12 000 zł na rękę, duże miasto
Senior w korporacji, mieszkanie na kredyt, auto w leasingu. Na pytanie o oszczędności odpowiada, że „jakoś nic nie zostaje".
| Pozycja | Miesięcznie |
|---|---|
| Rata kredytu + czynsz | 3 800 zł |
| Auto: leasing, paliwo, ubezpieczenie, serwis | 2 200 zł |
| Zakupy spożywcze | 1 000 zł |
| Jedzenie na mieście i dostawy | 1 400 zł |
| Media, telefon, internet | 600 zł |
| Subskrypcje | 320 zł |
| Ubrania i zakupy | 900 zł |
| Rozrywka, wyjścia, wyjazdy (uśrednione) | 1 200 zł |
| Siłownia, fryzjer, kosmetyki | 450 zł |
| Razem zapisane | 11 870 zł |
| Zostaje | 130 zł |
Te sto trzydzieści złotych to jednak fikcja. Marek nie zapisuje wszystkiego — drobne zakupy, prezenty, apteka, taksówki, składki. U większości ludzi niezapisane wydatki to 5–8% przychodu, czyli tutaj sześćset do dziewięciuset złotych.
Realnie Marek wychodzi więc na kilkaset złotych minus miesięcznie. Domyka to premią kwartalną, kartą kredytową albo tym, że w jednym miesiącu kupi mniej ubrań. Konto nigdy nie schodzi do zera, więc nic nie sygnalizuje problemu.
Ania: 5 500 zł na rękę, mniejsze miasto
Specjalistka w firmie usługowej, mieszkanie wynajmowane, bez samochodu. Odkłada co miesiąc od dwóch lat.
| Pozycja | Miesięcznie |
|---|---|
| Wynajem z czynszem | 1 800 zł |
| Zakupy spożywcze | 750 zł |
| Jedzenie na mieście | 150 zł |
| Komunikacja i przejazdy | 350 zł |
| Media, telefon, internet | 380 zł |
| Subskrypcje | 60 zł |
| Ubrania | 150 zł |
| Rozrywka i wyjścia | 250 zł |
| Zdrowie i kosmetyki | 200 zł |
| Rezerwa na koszty roczne (uśredniona) | 400 zł |
| Razem | 4 490 zł |
| Zostaje | 1 010 zł |
Ania odkłada 18% przychodu. Marek odkłada mniej niż zero.
Gdzie dokładnie znika różnica
Marek zarabia 2,2 razy więcej. Gdyby jego koszty rosły proporcjonalnie do przychodu, zostawałoby mu ponad dwa tysiące. Nie zostaje. Powody są cztery i wszystkie są policzalne.
Koszty stałe urosły bardziej niż przychód. Mieszkanie i auto to u Marka 6 000 zł, czyli połowa przychodu. U Ani 2 150 zł, czyli 39%. Każda podwyżka szła w większe mieszkanie i lepsze auto — a te decyzje są nieodwracalne z miesiąca na miesiąc. Nie da się w marcu postanowić, że płaci się mniejszą ratę.
Jedzenie na mieście to nie jedzenie. U obojga zakupy spożywcze są porównywalne: 1 000 zł i 750 zł, przy różnicy w cenach i wielkości gospodarstwa to prawie to samo. Ale Marek wydaje dodatkowo 1 400 zł na jedzenie poza domem — to jest samodzielna pozycja wielkości czwartej części budżetu Ani.
Koszty roczne nie są uśrednione. Ania odkłada 400 zł miesięcznie na rzeczy, które przychodzą raz do roku: ubezpieczenie, wakacje, święta, wymianę sprzętu. Marek płaci je z bieżących pieniędzy w miesiącu, w którym wypadną — i wtedy ten miesiąc jest „wyjątkowy". Wyjątkowych miesięcy ma osiem w roku.
Niezapisane wydatki rosną razem z przychodem. Przy pięciu tysiącach drobne zakupy są drobne. Przy dwunastu tysiącach „drobne" znaczy co innego, a kwota, przy której człowiek przestaje się zastanawiać, przesuwa się z dwudziestu złotych na dwieście.
Co z tego wynika naprawdę
Stopa oszczędności jest ważniejsza niż przychód. Ania odkładająca 18% z 5 500 zł zbiera 12 000 zł rocznie. Marek odkładający zero z dwunastu tysięcy zbiera zero, niezależnie od tego, jak dobrze brzmi jego pensja.
Co więcej, stopa oszczędności działa w obie strony. Ania potrzebuje 4 490 zł miesięcznie, żeby żyć. Marek potrzebuje 12 000 zł. Przy utracie pracy poduszka Ani wystarcza jej na dłużej przy tej samej kwocie odłożonej — bo to nie kwota decyduje, ile miesięcy przetrwasz, tylko kwota podzielona przez miesięczny koszt życia.
Czego ten tekst nie mówi
Nie mówi, że niskie zarobki to kwestia dyscypliny. Poniżej pewnego progu budżetowanie nie pomaga, bo koszty stałe zjadają całość i nie ma czego optymalizować. Ania z tego przykładu zarabia powyżej tego progu — gdyby zarabiała 3 200 zł przy tym samym czynszu, żaden arkusz by tego nie naprawił.
Nie mówi też, że Marek robi coś złego. Jedzenie na mieście i dobre auto to wybory, nie błędy. Błędem jest nie wiedzieć, że się je podjęło — a dokładnie to się dzieje, gdy koszty rosną po kilkaset złotych rocznie razem z podwyżkami.
Jak sprawdzić, po której stronie jesteś
Nie zgadując. Potrzebne są trzy liczby i wszystkie wymagają jednego miesiąca zapisywania.
Ile faktycznie wpływa. Nie pensja z umowy, tylko suma tego, co przyszło na konto. Przy premiach i zleceniach potrafi się różnić o kilkanaście procent.
Ile wynoszą koszty stałe. Rata, czynsz, media, ubezpieczenia, subskrypcje, rata auta — wszystko, co wyjdzie w przyszłym miesiącu niezależnie od twoich decyzji. To jest liczba, której prawie nikt nie zna z pamięci, a którą koszty cykliczne sumują z definicji.
Ile znika bez śladu. Różnica między zmianą salda konta a sumą zapisanych transakcji. Moduł kont pokazuje ją wprost, zamiast pozwalać jej po cichu zniknąć — i u większości ludzi to najbardziej zaskakująca liczba z całej trójki.
Dopiero mając te trzy, można cokolwiek zmieniać. Pierwszy miesiąc jest pomiarem, nie egzaminem — a bez pomiaru każda decyzja o oszczędzaniu jest zgadywaniem, na czym.
Jak z tego zbudować konkretny plan, opisujemy w tekście o celach finansowych, które działają.