Co nowego

Działa bez internetu

Aplikacja nie wylogowuje Cię już, gdy nie ma zasięgu albo serwer chwilowo nie odpowiada: otwiera się na ostatnio wczytanych danych, a na górze widać pasek, że połączenia nie ma. Zadania, zakupy i wydatki dopisane w tym czasie czekają w telefonie i wysyłają się same, gdy połączenie wróci.

Poprawki na telefonie

Klawiatura nie przykrywa już formularza: dolny pasek i przyciski chowają się na czas pisania. Okno zgłaszania uwag nie chowa się pod paskiem. Pierwszy wydatek zapiszesz bez kategorii, jeśli jeszcze żadnej nie masz. Zadłużenie karty kredytowej wpisujesz jako zwykłą kwotę, bez szukania minusa na klawiaturze. Na stronie Finansów raty, opłaty i długi mają już złotówki, a podpowiedzi przy opłatach cyklicznych pokazują „co miesiąc” zamiast nazwy technicznej.

Prognoza salda

Nowy widżet na pulpicie pokazuje, ile możesz wydać do następnego wpływu i ile to wychodzi dziennie, obok tego, ile zwykle wydajesz. Do tego saldo za 30, 60 i 90 dni oraz dzień, w którym przy obecnym tempie saldo spadłoby poniżej zera. Prognoza zaczyna od salda kont bieżących, gotówki i kart, dolicza to, co jest w kalendarzu, i odejmuje średnie wydatki zmienne z ostatnich 90 dni. Jeśli masz własny układ pulpitu, dodasz go w trybie edycji.

Szybsze odhaczanie zakupów

Zaznaczenie pozycji na liście zakupów widać od razu, zapis leci w tle. Odhaczona pozycja zostaje na miejscu przez 15 sekund, więc pomyłkę cofniesz jednym stuknięciem; dopiero potem zjeżdża na dół listy. Edytować można naraz jedną pozycję: otwarcie kolejnej zamyka poprzednią bez zapisu.

Edycja listy zakupów

Pozycję na liście zakupów poprawisz, stukając w jej nazwę: zmienisz nazwę i ilość bez usuwania i dodawania od nowa. Działa też bez zasięgu w sklepie.

Spokojniejsze zadania

Ekran zadań jest prostszy: wyszukiwarka i rzadziej używane akcje (widok Eisenhowera, szablony, zaznaczanie kilku, drukowanie) siedzą pod ikonami obok tytułu. Zadanie edytujesz, stukając w jego nazwę, a usuwasz ikoną kosza. Domyślny, średni priorytet nie jest już osobno oznaczany.

Motyw klasyczny

Nowy wygląd Ordiarionu, domyślny dla wszystkich: kość słoniowa, beże i czerń, elegancki szeryfowy krój w nagłówkach, kanciaste przyciski bez cieni. Tryb ciemny i dawny jasny motyw nadal włączysz przyciskiem w górnym pasku.

Szacowana wartość koszyka

Lista zakupów pokazuje teraz, ile mniej więcej zapłacisz za cały koszyk i ile zostało do kupienia, a przy każdej pozycji orientacyjną cenę. Szacunek opiera się na typowych cenach około tysiąca podstawowych produktów w polskich sklepach i uwzględnia ilość, na przykład "500 g" albo "2 kg". Literówki nie przeszkadzają: "małso" też zostanie rozpoznane jako masło.

Długie weekendy i święta w kalendarzu

Strony z dniami roboczymi w danym miesiącu pokazują teraz, ile dni urlopu trzeba wziąć, żeby połączyć święto z weekendem, i ile dni wolnego to daje, na przykład 2 dni urlopu po 11 listopada 2026 dają 5 dni wolnego. Odliczanie do świąt pokazuje, na jakie dni tygodnia wypadają Wigilia i oba dni świąt, kiedy są niedziele handlowe i czy należy się dodatkowy dzień wolny za święto w sobotę.

Podgląd bez zbędnych przycisków

Kto ma tylko podgląd cudzych finansów, nie widzi już formularzy ani przycisków dodawania, płacenia czy usuwania. Do tej pory widział je i dopiero po kliknięciu dostawał komunikat o braku uprawnień. Symulacja nadpłat i szacunek podatku działają także w trybie podglądu. Strony „Razem” i „Udostępnianie” pojawiły się w menu u wszystkich, którzy prowadzą budżet.

Wspólne finanse domowe

Udostępnić można już nie tylko budżet, ale każdą część finansów: konta i majątek, kredyty, długi, opłaty cykliczne z kalendarzem, przychody i podatki. Każdy moduł ustawiasz osobno, do podglądu albo do edycji, osobie albo całej grupie, na nowej stronie „Udostępnianie”. Kto dostał wgląd, widzi nad ekranami finansów przełącznik „Czyje finanse” i może przeglądać, a z prawem edycji także uzupełniać dane drugiej osoby, łącznie z importem wyciągu. Nowa strona „Razem” zestawia Twoje finanse z udostępnionymi i podaje sumę dla całego domu. Właściciel dostaje w porannym mailu informację, kto i w którym module wprowadził zmiany. Zaproszenie można wysłać ponownie i wygasa ono po 30 dniach. Klucz API może dostać osobne uprawnienie do finansów udostępnionych.

Udostępnianie, które działa do końca

Osoba, której udostępnisz budżet albo listę zakupów lub którą dodasz do grupy, dostaje teraz maila z zaproszeniem. Jeśli nie ma jeszcze konta, link prowadzi do rejestracji. Udostępniony budżet albo listę można opuścić jednym przyciskiem, a grupę, do której należysz, też można opuścić. Widać przy tym, kto ją prowadzi i kto jeszcze do niej należy. Projekty da się przeglądać także w udostępnionym budżecie. Poprawiliśmy też dwa błędy. Budżet udostępniony jednocześnie bezpośrednio i przez grupę pokazywał się dwa razy. Członek grupy z prawem tylko do podglądu widział przyciski edycji, które i tak nie działały.

Liczby, które się ze sobą zgadzają

Majątek netto liczy teraz gotówkę tak samo jak ekran kont: ostatni odczyt salda plus wszystko, co zaksięgowano po nim. Wcześniej brał sam odczyt i pomijał operacje z późniejszych dni. „Do pełnego obrazu" nie pisze już „żaden kredyt nie jest wpisany", gdy w miesiącu po prostu nie ma jeszcze przychodów, i pokazuje niescalone przelewy własne z całego roku, a nie tylko z bieżącego miesiąca. Kliknięcie otwiera import na właściwym miesiącu. W kalendarzu na pulpicie sumy nazywają się teraz „Zaplanowane".

Wykresy na pulpicie

Na górze pulpitu stoi teraz puls finansów: majątek netto, przychody i wydatki z ostatniego pełnego miesiąca na tle średniej oraz stopa oszczędności, każde z małym wykresem trendu. Pod spodem wykres przychodów i wydatków z ostatniego roku (najedź na miesiąc, żeby zobaczyć bilans), wykres kategorii, na które idą pieniądze, i wykres majątku netto.

Czytelniejszy pulpit

Pulpit nie zostawia już pustych dziur między widżetami: każda kolumna układa się niezależnie, więc krótki widżet obok długiej listy nie ciągnie za sobą pustego miejsca. Nagłówek pokazuje dzisiejszą datę i liczbę rzeczy do zrobienia, sekcje mają wyraźniejsze tytuły, a ujemna kwota „Wolne w tym miesiącu" jest teraz czerwona.

Kalendarz na cały rok mieści się na jednej kartce

Na stronie dni roboczych dla danego roku przycisk „Drukuj kalendarz" drukuje teraz sam kalendarz: dwanaście miesięcy na jednej kartce A4 w poziomie, ze świętami pogrubionymi i podkreślonymi. Wcześniej na wydruk trafiała cała strona, razem z tabelą miesięcy i listą świąt.

Harmonogram ZUS dla nowej firmy

Nowe darmowe narzędzie: wpisz datę rozpoczęcia działalności, a zobaczysz, do kiedy trwa ulga na start, do kiedy preferencyjny ZUS, od kiedy duży ZUS i ile wynoszą składki społeczne w każdym z tych okresów. Z podstawą prawną i wyjaśnieniem, jak liczy się niepełny pierwszy miesiąc.

Ulga na start i preferencyjny ZUS kończą się we właściwym miesiącu

Jeśli działalność ruszyła w trakcie miesiąca, aplikacja przechodziła na wyższe składki o miesiąc za wcześnie. Obie ulgi liczy się w pełnych miesiącach kalendarzowych od następnego miesiąca, a niepełny pierwszy miesiąc jest nimi objęty dodatkowo — przy starcie 15 marca ulga na start trwa do 30 września. Kwoty ZUS i rezerwa na podatek liczą się teraz w ten sposób.

Strona „O Ordiarionie"

W stopce jest nowa strona: czym jest Ordiarion, dla kogo, co zawiera, gdzie leżą dane i — przede wszystkim — skąd biorą się liczby w kalkulatorach podatku i ZUS: z jednego silnika, ze stawkami opisanymi źródłem i datą sprawdzenia.

Regulamin i polityka prywatności znów się otwierają

Linki do regulaminu i polityki prywatności — w stopce, przy rejestracji i w oknie zgody na ciasteczka — przenosiły na stronę główną zamiast do dokumentu. Teraz otwierają właściwą stronę.

Kalkulator „Ile zostaje z faktury" pokazuje źródła stawek i datę, kiedy były ostatnio sprawdzane, a pod spodem linki do artykułów, które tłumaczą poszczególne pozycje: ZUS, składkę zdrowotną i to, ile odkładać z faktury.

Strony dni roboczych na każdy miesiąc pokazują teraz, jak policzono wymiar (na liczbach tego miesiąca), pierwszy i ostatni dzień roboczy oraz wymiar dla 1/2, 3/4 i 1/4 etatu.

Dzień pracy: plan na jedną datę, odhaczanie i timer w jednym

Nowy moduł. Lista na konkretny dzień, ślad po tym, co zrobione, i sesje skupienia nad tym, co właśnie robisz — trzy rzeczy, które do tej pory były trzema osobnymi ekranami i żadna nie wiedziała o pozostałych.

Czym różni się od Zadań: zadanie żyje, dopóki go nie zrobisz, i ma termin gdzieś w przyszłości. Pozycja dnia pracy należy do jednego dnia — jutro albo zostanie przeniesiona świadomie, albo zniknie z pola widzenia. Lista zadań rośnie w nieskończoność; lista dnia ma tyle pozycji, ile mieści się w dniu.

Przenoszenie nieskończonych. Gdy coś zostało z poprzednich dni, u góry pojawia się przycisk z liczbą — mówi, ile przeniesie, zanim go naciśniesz. Pozycja się przenosi, a nie kopiuje: dwie kopie w dwóch dniach odbierają odpowiedź na pytanie „co było w planie na wtorek".

Przeniesienie zostaje widoczne: pozycja dostaje dopisek „przeniesione 3 razy". To celowo niewygodne. Przenoszenie rzeczy na jutro nic nie kosztuje, dopóki nikt nie liczy — a rzecz na czwarty dzień zwykle nie czeka na czas, tylko na decyzję, czy w ogóle ma się wydarzyć.

Timer. Kliknij „teraz to robię" przy pozycji, a timer podstawi jej tytuł. Skończona sesja skupienia dopisuje się do tej pozycji; przerwy nie, bo przerwa nie jest pracą. To ten sam timer i te same sesje co w module Pomodoro, więc wszystko trafia do tamtej historii, a stamtąd do Czasu pracy.

Tryby: aplikacja ułożona pod to, po co przyszedłeś

Katalog modułów pyta „co ma być w menu" — ale zadaje to pytanie komuś, kto pierwszy raz widzi dwadzieścia siedem nazw. Tryb odpowiada za Ciebie i ustawia obie rzeczy naraz: moduły i pulpit.

Cztery do wyboru:

  • Finanse domowe — budżet, konta, wyciągi, rachunki cykliczne, kalendarz terminów. Dla kogoś, kto chce wiedzieć, gdzie znikają pieniądze.
  • Produktywność — zadania, cele, nawyki, dziennik, czas pracy. Bez modułów finansowych; pulpit pokazuje dzień, nie miesiąc.
  • Na swoim — przychody, podatki, koszty, projekty i faktury obok budżetu. Ile zostaje po ZUS-ie i zaliczce.
  • Wyjście z długów — kredyty z harmonogramem, nadpłata, długi między ludźmi, raport BIK. Pulpit pilnuje terminów i tego, co zostaje po ratach.

Moduły i pulpit ustawiają się razem, bo osobno rozjeżdżają się natychmiast: włączony moduł kredytów bez widżetu na pulpicie to moduł, do którego nikt nie wraca.

Tryb jest punktem wyjścia, nie stanem. Po zastosowaniu wszystko zostaje zwykłym ustawieniem — pojedynczy moduł włączasz dalej ręcznie, pulpit przestawiasz przeciąganiem. Nic nie jest zablokowane i żadne dane nie znikają.

Mniej na wejściu: moduły włączasz, kiedy są potrzebne

Aplikacja ma dwadzieścia siedem modułów i do dziś nowe konto dostawało wszystkie naraz. Sama liczba nie jest problemem — problemem jest to, że każdy moduł trzeba karmić ręcznie, a niekarmiony nie jest neutralny: majątek netto, zapas w miesiącach i wskaźniki liczą się w poprzek modułów, więc pusty moduł cicho psuje liczby, które wyglądają jak odpowiedź.

Nowe konto zaczyna od sześciu: budżet, konta, opłaty cykliczne, kalendarz, zadania i zakupy. Resztę włączasz w nowym ekranie Moduły, jednym kliknięciem, i tak samo wyłączasz.

Istniejące konta zostają bez zmian — widzą dalej wszystko. Zabranie modułu komuś, kto ma w nim dane, byłoby cichym skasowaniem drogi do nich. Wyłączenie też niczego nie kasuje: znika pozycja w menu, a dane, adres i strona pomocy zostają.

Sześć pozycji mniej w menu, nic mniej w aplikacji

Cztery moduły odpowiadały na to samo pytanie „co zamierzam robić" (cele, marzenia, nawyki, liczniki), a trzy pokazywały tę samą całość (wskaźniki, majątek netto, statystyki). Różnicy nie dało się zgadnąć z nazwy w menu, a decyzja „gdzie to wpisać" należała do Ciebie, zanim cokolwiek wpisałeś.

Teraz to są zakładki: Cele mają zakładkę Marzenia, Nawyki mają Liczniki, a Wskaźniki mają Majątek netto i Statystyki. Każdy z tych ekranów ma dalej swój adres, swoją pomoc i swoje dane — zmienia się droga do nich, nie one.

Import rozpoznaje raty kredytu

Wykrywacz powtarzających się opłat proponował dotąd jedno: „dodaj koszt cykliczny". Rata kredytu wpisana w ten sposób liczy się w budżecie tak samo, ale traci harmonogram, pozostały kapitał i symulację nadpłaty — czyli wszystko, po co się do kredytu zagląda.

Teraz opis z banku rozstrzyga: „SPŁ.RATY-REGULARNA", rozbicie na kapitał i odsetki albo nazwa banku kredytowego zmieniają przycisk na „Załóż kredyt", z ratą i nazwą już wpisanymi w formularz.

Przy okazji: podpowiedź nie wraca, gdy opłatę już masz. Do tej pory porównanie wymagało, żeby Twoja nazwa pokrywała się z całym opisem z wyciągu — czyli nie działało nigdy, i „Spotify" był proponowany przy każdym wejściu, mimo że siedział na liście.

Pierwsze kroki biorą się z tego, czego naprawdę brakuje

Ekran powitalny pokazywał cztery kroki wpisane na stałe. Teraz pochodzą z tego samego raportu, co widżet „do pełnego obrazu", więc mówią o pustych kredytach i niezmierzonych saldach, a nie o dzienniku — i nie mogą rozjechać się z pulpitem.

Strona usuwania konta, bez logowania

Nowy adres: ordiarion.com/pl/delete-account. Opisuje ścieżkę w aplikacji, komplet danych, które znikają, trzydzieści dni w kopiach zapasowych i drogę dla osoby, która nie może się zalogować.

Po co osobna strona, skoro konto usuwa się w Ustawieniach: instrukcja zaczynająca się od „otwórz aplikację" jest bezużyteczna dla kogoś, kto ją już odinstalował. Google Play wymaga takiego adresu od 2024 roku i sprawdza go przeglądarką bez konta.

Świadomie bez formularza. Publiczne pole „podaj e-mail, a usuniemy konto" jest narzędziem do kasowania cudzych kont. Usunięcie zostaje tam, gdzie tożsamość jest potwierdzona: w zalogowanej aplikacji albo w odpowiedzi na wiadomość z adresu konta.

Na co idzie miesiąc i które dni są ciężkie

Dwa nowe wykresy w Statystykach.

Na co idzie miesiąc rozkłada każdy miesiąc na raty kredytów, opłaty cykliczne i całą resztę, z kreską przychodu na tej samej skali. Odpowiada na pytanie, którego nie da się zadać sumie wydatków: ile z tego miesiąca było zdecydowane, zanim się zaczął. Kliknięcie słupka rozpisuje miesiąc w liczbach, razem z tym, co zostaje.

Liczone z rat i opłat oznaczonych jako zapłacone, nie z planów — plan mówi, co miało wyjść, a pytanie brzmi, co wyszło. Rata, która ma swoją transakcję w budżecie, jest odejmowana od reszty, więc trzy części sumują się do wydatków miesiąca, zamiast nakładać się na nie.

Ciężkie dni miesiąca nakładają wszystkie miesiące zakresu na jeden. Jeden miesiąc to zbyt mało, żeby cokolwiek z tego wyszło; nałożone pokazują, że pierwszy i dziesiąty to dni, w których wychodzi wielokrotność zwykłego dnia.

Salda wszystkich kont na jednym ekranie

Osiem kont znaczyło dotąd osiem rozwinięć, osiem razy tę samą datę i osiem zapisów — a majątek netto policzony z odczytów z ośmiu różnych dni jest liczbą, której nikt nie zmierzył.

„Wpisz salda" w module Konta pokazuje wszystkie konta pod jedną datą. Przy każdym widzisz, kiedy był ostatni odczyt i ile wtedy było, albo że nie było żadnego.

Puste pole znaczy „nie wiem", nie „zero". Konto pominięte zostaje nietknięte: zero byłoby odczytem jak każdy inny i zatarłoby różnicę między kontem pustym a niezmierzonym — a właśnie ta różnica decyduje, czy majątek netto mówi prawdę.

Widżet „Do pełnego obrazu"

Konto wypełnia się miesiącami i nie widać, ile jeszcze zostało. Budżet jest pełny, majątek netto stoi na dwóch kontach z ośmiu — i wygląda dokładnie tak samo pewnie jak każda inna liczba.

Nowy widżet na pulpicie zbiera to w jedną listę: które moduły są jeszcze puste, na ilu kontach nigdy nie zmierzono salda, które odczyty mają już miesiąc, ile znalezionych par przelewów i zdublowanych wpływów czeka na potwierdzenie. Każdy wiersz mówi też, ile wskaźników przez to nie ma się z czego policzyć — bo powód jest tu ważniejszy niż zadanie.

Dwie listy, nie jedna: „do wpisania" to usiąść i uzupełnić moduł, „do potwierdzenia" to kliknąć dwa razy w robotę, którą aplikacja już wykonała.

Komplet znaczy, że widżet znika. Lista, która zawsze coś pokazuje, po tygodniu przestaje być czytana.

Wskaźnik mówi, na czym stoi

Gotówka, majątek netto, zapas w miesiącach i dług na kartach liczą się z sald kont — a konto, którego nikt nigdy nie zmierzył, wnosi do nich zero. Zero nie do odróżnienia od konta, na którym rzeczywiście nic nie leży.

Takie liczby mają teraz pod sobą dopisek „liczone z 2 z 8 kont". Liczba się nie zmienia; zmienia się to, ile jej wierzysz.

Faktura i przelew to jeden wpływ, nie dwa

Wpis w module Przychody z zaznaczonym „dopisz do budżetu" tworzy transakcję. Kiedy potem wgrywasz wyciąg, bank przynosi ten sam przelew drugi raz — i miesiąc wykazuje przychód dwukrotnie.

Import znajduje teraz takie pary. W odróżnieniu od przelewów między własnymi kontami kwoty nie muszą być równe: jedna strona to faktura na 44 914,26, druga to 44 303,67, które faktycznie wpłynęło po prowizji. Równość jako warunek przepuściłaby połowę przypadków, więc widzisz obie kwoty i różnicę między nimi, a decyzja należy do Ciebie.

Odpięcie nie kasuje wpisu przychodu — zostaje w module razem z podatkiem i numerem faktury. Znika tylko jego kopia w budżecie, a wpływ liczy ten wiersz, który ma konto i faktyczną kwotę.

Wskaźniki: jak stoisz, w dwudziestu ośmiu liczbach

Nowy moduł w finansach. Dochód rozporządzalny, udział rat we wpływach, ile miesięcy wytrzyma gotówka, co wychodzi w najbliższych trzydziestu dniach — dwadzieścia osiem liczb w pięciu grupach, każda klikalna do modułu, z którego pochodzi.

Nic tu nie powstaje od nowa: każda liczba pochodzi z modułu, który już ją liczy, albo jest ilorazem dwóch takich. Cała wartość tego ekranu polega na tym, że dochód rozporządzalny wymagał dotąd odwiedzenia budżetu, kosztów cyklicznych i kredytów, a potem odjęcia w głowie.

Pusty moduł daje kreskę, nie zero. Konto bez wpisanych kredytów ma raty równe zeru i to jest prawda o module, nie o życiu — a dochód rozporządzalny policzony z takiego zera byłby zawyżony o pełną wysokość rat i wyglądałby całkiem wiarygodnie. Zamiast tego stoi kreska i zdanie, co uzupełnić.

Wskaźniki nie oceniają. Wyróżniony jest wyłącznie przekroczony termin i limit kategorii, który sam ustawiłeś — progi w rodzaju „rata ponad 40% dochodu to dużo" są poradą finansową, a tej aplikacja nie udziela.

Asystent podłączony przez MCP czyta tę samą tablicę.

Przelewy między własnymi kontami przestają być przychodem

Po imporcie wyciągów panel pokazywał przychody, których nikt nie dostał. Powód: wyciąg opisuje jedną stronę świata. Spłata karty wychodzi z konta bieżącego jako wydatek i wchodzi na kartę jako wpływ, więc wgranie obu wyciągów zapisywało te same trzy tysiące dwa razy - raz po każdej stronie. Tak samo każdy przelew z konta na konto.

W module Importu jest teraz sekcja, która takie pary wyszukuje: ta sama kwota, dwa różne Twoje konta, do czterech dni odstępu. Łapie też spłaty zrobione w ratach - 881,32 i 7 118,68 wychodzące z konta osobno, a wchodzące na kartę jako jeden wpływ 8 000, to nadal jeden przelew i zwija się w całości albo wcale. Jednym kliknięciem zwijasz parę w przelew, który nie liczy się ani jako przychód, ani jako wydatek - albo zwijasz wszystkie propozycje z miesiąca naraz.

Nic nie dzieje się samo i nic nie zwija się bez Twojej zgody. Dwie równe kwoty dzień po dniu to przelew znacznie częściej niż nie, ale to za mało, żeby aplikacja sama przepisywała Twoje księgi. Pozycje, które już do czegoś należą - rata kredytu, opłata cykliczna, podatek, spłata długu, odhaczona pozycja z kalendarza - nie są w ogóle proponowane.

Asystent podłączony przez MCP widzi te same propozycje i potrafi je zwijać.

Konto tylko z Europejskiego Obszaru Gospodarczego

Przy zakładaniu konta dochodzi wybór kraju. Lista jest zamknięta: Unia plus Islandia, Liechtenstein i Norwegia. Nie dlatego, że gdzie indziej jest coś zabronione, tylko dlatego, że wewnątrz EOG obowiązuje jedno prawo - dane zostają pod jednym reżimem, a polityka prywatności opisuje jeden zestaw reguł.

Kraj sprawdzamy dodatkowo po adresie IP, ale bez wysyłania go komukolwiek: baza leży na naszym serwerze. Adres z zewnątrz EOG kończy rejestrację odmową; adres, którego baza nie zna, przechodzi - za kontem stoi wtedy Twoja deklaracja. Zalogowanie się z wakacji poza Europą niczego nie blokuje, bo sprawdzenie dotyczy wyłącznie zakładania konta.

Przy okazji polityka prywatności wymienia trzy podmioty, których wcześniej w niej nie było, choć serwis z nich korzysta: Stripe (płatności), dostawcę powiadomień push Twojej przeglądarki oraz Google i Apple przy logowaniu przez nich. Wszystkie trzy są zależne od Twojej decyzji i bez żadnego z nich serwis działa w całości.

Kalendarz: wszystkie terminy na jednej siatce

Nowy moduł w finansach. Pokazuje miesiąc dzień po dniu i układa na nim wszystko, co ma datę i kwotę: rachunki cykliczne, raty kredytów, podatki, długi z terminem zwrotu i spodziewane wpływy. Na kafelku dnia stoi kwota, a nie liczba pozycji - trzy rachunki po dziesięć złotych to co innego niż jedna rata. Czerwona kropka znaczy, że coś na ten dzień jest po terminie.

Niczego nie trzeba wpisywać drugi raz. Te pozycje są już w swoich modułach, kalendarz tylko układa je według dat i liczy saldo każdego dnia oraz całego miesiąca.

Doszła jedna rzecz, której wcześniej nie było gdzie zapisać: pozycja jednorazowa. Ubezpieczenie auta dwunastego listopada, prezent do kupienia przed weekendem, obiecany zwrot za bilety - coś, co zdarza się raz i nie jest ani kosztem cyklicznym, ani ratą, ani podatkiem. Odhaczasz ją w kalendarzu, a wydatek trafia do budżetu sam; cofnięcie odhaczenia zabiera go z powrotem.

Rat, podatków i długów tutaj się nie odhacza - prowadzą do swojego modułu, gdzie jest harmonogram i historia, których kafelek dnia nie pomieści.

Dni, które minęły, pokazują to, co faktycznie odnotowano, a nie plan sprzed miesiąca. Z tego samego powodu spodziewane przychody widać tylko od dziś w przód: przychód, który miał wpłynąć trzy dni temu, nie jest zaległością.

Asystent podłączony przez MCP czyta ten sam kalendarz i potrafi zakładać oraz odhaczać pozycje jednorazowe.

Pulpit układasz sam, a wydatek zapisujesz z niego

Pulpit przeszedł na widżety, które przestawia się przeciąganiem. Przycisk "Edytuj" obok skrótów włącza tryb, w którym każdy kafel ma uchwyt: łapiesz i przenosisz tam, gdzie ma stać. Na szerokim ekranie widżety układają się w dwie kolumny, a strzałki przy kafelku poszerzają go na całą szerokość i z powrotem. Krzyżyk chowa, a schowane czekają pod spodem i wracają jednym kliknięciem.

Wcześniej kolejność zmieniało się strzałkami w osobnym panelu, w oderwaniu od tego, jak pulpit naprawdę wygląda. Teraz widać efekt od razu i w tym samym miejscu. Układ nadal zapisuje się przy koncie, nie przy urządzeniu, więc to, co poukładasz na komputerze, obowiązuje też na telefonie - tam kolumna jest jedna, więc zostaje samo przenoszenie.

Doszedł przy tym nowy widżet: szybki wydatek. Kwota, kategoria, "Dodaj" - i transakcja jest w budżecie, bez wchodzenia w moduł i bez formularza. Ostatnio wybrana kategoria zostaje zapamiętana, więc zwykle są to dwa ruchy. Bez zasięgu zapis trafia do tej samej kolejki co reszta budżetu i wychodzi, gdy sieć wróci.

Asystent przy finansach: serwer MCP

Ordiarion ma teraz serwer MCP - standardowe złącze, przez które asystent (Claude i inne) sięga do Twoich finansów. Podłączasz go raz, kluczem z ustawień, i możesz pytać zwyczajnie: „ile wyszło na jedzenie we wrześniu", „odnotuj ratę hipoteki", „ile Markowi jeszcze zostało do oddania". Po drugiej stronie idzie to do tego samego budżetu, który widzisz w aplikacji - nie do kopii i nie do eksportu.

Objęte jest całe pieniądze: budżet z kategoriami i transakcjami, kredyty razem z harmonogramem i odnotowywaniem rat, długi w obie strony ze spłatami, konta i majątek netto, przychody oraz opłaty cykliczne. Do tego gotowe pytania do wybrania z listy: przegląd miesiąca, plan wychodzenia z długów, przegląd subskrypcji, szukanie pieniędzy, które zniknęły bez śladu.

Klucze API zyskały przy tej okazji uprawnienia. Zaznaczasz, co dany klucz otwiera - same zadania, finanse tylko do odczytu, albo finanse z prawem zmian. Klucz z samym odczytem nie zobaczy narzędzi, które cokolwiek zmieniają: nie ma ich na jego liście, a wywołane po nazwie i tak zostaną odrzucone. To jest domyślny wybór, gdy chcesz, żeby asystent podsumowywał wydatki, ale nie ruszał ich.

Klucze utworzone wcześniej działają dalej dokładnie tak jak dotąd, bez dostępu do finansów. Instrukcję podłączenia znajdziesz w pomocy, na stronie o API.

Pulpit: trzy nowe widżety i koniec z pustymi prostokątami

Siatka rozciągała każdy widżet do wysokości najwyższego w rzędzie, więc formularz szybkiego wydatku stojący obok listy ośmiu zaległości zamieniał się w pusty prostokąt na osiemset pikseli. Teraz każdy jest wysoki na tyle, ile ma treści.

Lista „do zrobienia" pokazuje pięć pozycji i przycisk po resztę - wcześniej wypisywała wszystko, co potrafiło zająć cały ekran obok widżetu wysokiego na dwieście pikseli.

Skróty stały się zwykłym widżetem: można je przestawić, zwęzić albo schować razem z resztą, zamiast stać na sztywno nad siatką. Przycisk „Dostosuj" przeniósł się do nagłówka, gdzie wcześniej wisiał samotnie po prawej stronie ekranu.

Doszły trzy widżety: Konta (ile leży na kontach, razem i z osobna), Miesiąc (siatka kalendarza z ciężkimi dniami na pierwszy rzut oka) oraz same Skróty. Wszystkie można wyłączyć, jeśli nie są potrzebne.

Dolny pasek na telefonie do ustawienia

Pasek miał cztery pozycje wybrane raz, dla wszystkich: pulpit, zadania, zakupy, finanse. W ustawieniach konta jest teraz sekcja „Dolny pasek", w której wybierasz, co w nim stoi - do ośmiu pozycji z dowolnych modułów, w kolejności, w jakiej je klikniesz. Numer na kafelku pokazuje, które miejsce zajmie dana pozycja.

Do tego dwie rzeczy, o które prosiliście: wielkość pozycji (mała, czyli same ikony, średnia i duża) oraz przewijanie paska w poziomie, gdy chcesz zmieścić więcej niż pięć pozycji.

Przewijanie jest wyłączone domyślnie i tak zostaje, dopóki go nie włączysz. Było tu kiedyś na stałe i zostało usunięte, bo pozycje poza ekranem są niewidoczne, dopóki się ich nie odsłoni, a gest przewijania łatwo pomylić z gestem powrotu. Ustawienia mówią to wprost przy przełączniku, zamiast zostawiać odkrycie tego na telefonie.

Przycisk „Więcej" zostaje zawsze — wszystko, czego nie wybierzesz do paska, jest w arkuszu pod nim.

Liczniki: od kiedy coś trwa

Nowy moduł dla rzeczy, które mierzy się czasem, a nie liczbą: „jestem na diecie od 1 września", „nie palę od dwóch lat", „uczę się hiszpańskiego od wakacji". Podajesz datę startu i opcjonalnie plan — trzy miesiące, sto dni, sześć tygodni — a licznik rośnie sam. Nie ma czego odhaczać ani wpisywać.

To nie to samo co cel i nie to samo co nawyk. Cel mierzy postęp liczbą, którą wpisujesz; nawyk pyta „czy dziś" i czeka na odhaczenie. Licznik liczy od daty i nie potrzebuje niczego poza tą datą.

Gdy coś się przerwie, „Zacznij od nowa" zeruje licznik, ale zachowuje rekord. To jedyny powód, żeby zerować zamiast usuwać: po nieudanej próbie zostaje liczba, którą warto pobić.

Jest też wersja bez konta: /pl/tools/days-since liczy dni od wybranej daty i pokazuje postęp planu, ale pamięta tylko na czas wizyty.

Kalkulator urlopu: ile się należy i ile zabiera wyjazd

Nowe darmowe narzędzie odpowiada na dwa pytania naraz. Pierwsze: ile dni urlopu przysługuje. Wybierasz ukończoną szkołę, podajesz lata pracy i wymiar etatu, a kalkulator liczy staż według art. 155 Kodeksu pracy - ukończona szkoła wlicza się do stażu, a okresy nauki nigdy się nie sumują, więc po studiach to osiem lat, nie dwanaście. Dziesiąty rok stażu zamienia 20 dni na 26, a niepełny etat skaluje wynik z zaokrągleniem w górę.

Drugie pytanie zwykle pomijają inne kalkulatory: ile dni urlopu zabiera konkretny termin. Urlopu udziela się w dni pracy, więc weekendy i święta nie schodzą z puli - dwa tygodnie wolnego kosztują zwykle dziesięć dni, a wokół świąt jeszcze mniej. Liczy to ten sam silnik, który stoi za kalkulatorem dni roboczych, łącznie z Wigilią wolną od 2025 roku.

Narzędzie działa bez konta, pod adresem /pl/tools/leave-calculator.

Kalendarz roczny do druku

Strona każdego roku w kalkulatorze dni roboczych ma teraz kalendarz: dwanaście siatek miesięcy z zaznaczonymi świętami ustawowo wolnymi od pracy i szarymi weekendami. Jeden przycisk drukuje go na kartce A4 w poziomie - bez nagłówka, stopki i przycisków, sam kalendarz.

Dni świąteczne mają podpowiedź z nazwą święta, więc nie trzeba pamiętać, co wypada 16 maja 2027.

Dni robocze: osobna strona na każdy miesiąc

Pytanie o dni robocze zadaje się miesiącami - "dni robocze listopad 2026", "wymiar czasu pracy grudzień" - a odpowiadała na nie tabela na stronie rocznej, w której trzeba było znaleźć właściwy wiersz.

Teraz każdy miesiąc ma własny adres, na przykład /pl/tools/working-days/2027/5, i odpowiada pierwszym zdaniem: ile dni roboczych, ile godzin wymiaru, jakie święta wypadają i które z nich w sobotę. Pod spodem są sąsiednie miesiące i cały rok, a strona roczna prowadzi do wszystkich dwunastu.

Konto zaczyna tam, gdzie skończyło się narzędzie

Darmowe narzędzia trzymają stan w przeglądarce, więc dotąd ktoś, kto wypełnił miesiąc w trackerze nawyków albo koło życia i zakładał konto, trafiał na puste ekrany. Praca zostawała na stronie, z której przyszedł.

Teraz po zalogowaniu pojawia się propozycja przeniesienia. Widać w niej dokładnie, co powstanie: nazwy nawyków wraz z odhaczonymi dniami z ostatnich dwóch miesięcy oraz cel dla najniżej ocenionego obszaru koła życia, z wartością początkową i docelową. Nic nie tworzy się samo - jedno kliknięcie przenosi, drugie odrzuca.

Nieudane przeniesienie niczego nie kasuje: dane zostają w przeglądarce, więc próbę można powtórzyć.

Koło życia

Nowe darmowe narzędzie: oceniasz od 1 do 10 osiem obszarów - zdrowie, pracę, finanse, rodzinę, związek, przyjaciół, rozwój i odpoczynek - a koło rysuje się na bieżąco. Pod nim widać średnią i obszar oceniony najniżej, czyli najlepsze miejsce na pierwszy cel.

Oceny zostają w tej przeglądarce, więc za kilka miesięcy można wrócić i porównać. Koło da się wydrukować albo zapisać jako PDF. Strona mówi też wprost, czym to ćwiczenie jest: narzędziem do refleksji, a nie testem psychologicznym.

Narzędzie działa bez konta, pod adresem /pl/tools/wheel-of-life.

Tracker nawyków online i do druku

Nowe darmowe narzędzie: miesięczna siatka, w której wiersze to nawyki, a kolumny to dni. Odhaczasz w przeglądarce i widzisz wynik miesiąca oraz aktualną serię dni z rzędu. Siatka zostaje w tej przeglądarce, więc po powrocie jest na miejscu.

Wolisz papier? Przycisk drukowania zostawia na kartce samą siatkę z Twoimi nawykami, a w oknie drukowania możesz zapisać ją jako PDF.

Pod trackerem jest to, co wiadomo z badań: nawyk staje się automatyczny średnio po 66 dniach, a nie po 21, i pojedynczy opuszczony dzień niczego nie przekreśla. Narzędzie działa bez konta, pod adresem /pl/tools/habit-tracker.

Kalkulator dni roboczych i kalendarz czasu pracy na cały rok

Nowe darmowe narzędzie liczy dni robocze i wymiar czasu pracy między dwiema datami. Odejmuje święta ustawowo wolne od pracy, łącznie z Wigilią, która jest wolna od 2025 roku, i pokazuje, które z nich wypadają w sobotę.

To rozróżnienie ma znaczenie: święto w sobotę nie zmienia liczby dni roboczych, ale obniża wymiar o osiem godzin, a pracodawca musi wyznaczyć za nie inny dzień wolny. Dlatego maj 2027 ma 19 dni roboczych i tylko 144 godziny pracy.

Każdy rok ma też własną stronę z tabelą na wszystkie miesiące i listą dni wolnych z dniami tygodnia, na przykład /pl/tools/working-days/2027. Liczby zgadzają się z opublikowanymi kalendarzami czasu pracy, co sprawdzają testy.

Ile dni do: odliczanie do wakacji, świąt i dowolnej daty

Nowe darmowe narzędzie odpowiada na pytanie, które co roku wraca przed wakacjami i świętami. Każde wydarzenie ma własną stronę z liczbą dni i datą: wakacje, święta Bożego Narodzenia, Nowy Rok, pierwszy dzień wiosny, Wielkanoc, matura, egzamin ósmoklasisty i początek roku szkolnego. Można też wybrać dowolną własną datę.

Daty nie są wpisane na sztywno. Koniec zajęć liczy się tak jak w przepisach (pierwszy piątek po 20 czerwca), Wielkanoc z kalendarza gregoriańskiego, a terminy matury i egzaminu ósmoklasisty pochodzą z harmonogramu CKE. Gdy termin na kolejny rok nie jest jeszcze ogłoszony, strona mówi to wprost, zamiast zgadywać.

Narzędzie działa bez konta, pod adresem /pl/tools/days-until.

Kalkulator godzin pracy

Nowe darmowe narzędzie dla każdego, kto rozlicza się z godzin. Wpisujesz, od której do której pracowałeś w kolejnych dniach i ile trwała przerwa niewliczana do czasu pracy. Kalkulator sumuje godziny i minuty, podaje wynik dziesiętnie (7 godzin 45 minut to 7,75 h, tak jak na liście płac), liczy nadgodziny ponad dobową normę, a po podaniu stawki - wynagrodzenie z dodatkiem 50% albo 100%.

Zmiana, która kończy się po północy, liczy się poprawnie: 22:00-6:00 to osiem godzin. Pod kalkulatorem jest tabela zamiany minut na ułamek godziny i odpowiedzi na najczęstsze pytania: kiedy praca to nadgodziny, jaki należy się dodatek i których przerw nie odejmować.

Narzędzie działa bez konta, pod adresem /pl/tools/work-hours-calculator. Nic nie zapisujemy. Jeśli chcesz mieć czas pracy zapisany dzień po dniu i przypisany do projektów, służy do tego moduł Czas pracy w aplikacji.

Import wyciągu: najpierw pokazujemy, co się stanie

Import wgrywał od razu. Przy drugim wgraniu tego samego pliku albo przy wyciągu zachodzącym na poprzedni dowiadywałeś się o duplikatach dopiero po fakcie — a wtedy trzeba je było znaleźć i usunąć ręcznie, jeden po drugim.

Teraz przed zapisem jest krok „Sprawdź dopasowania". Każdy wiersz dostaje etykietę: nowy, podobny do czegoś, co już masz, albo rozpoznany po identyfikatorze operacji nadanym przez bank. Podobne są domyślnie pomijane i trafiają do budżetu tylko wtedy, gdy sam je zaznaczysz — pojedynczo, nie hurtem.

Jeśli Twój bank podaje w wyciągu identyfikator operacji, możesz wskazać tę kolumnę przy mapowaniu. Wtedy powtórka rozpoznaje się pewnie, a nie przez podobieństwo kwoty i daty. Taki import wymaga wskazania rachunku, bo ten sam identyfikator w dwóch bankach nie znaczy tego samego.

Doszła też historia importów z cofaniem całej partii. Cofnięcie mówi, ile wpisów usunęło i ile zachowało — te, które zdążyłeś już zmienić albo podpiąć gdzie indziej, zostają nietknięte.

Kolejność spłaty długów: kula śnieżna czy lawina

Przy kilku zobowiązaniach naraz pytanie nie brzmi, czy nadpłacać, tylko które najpierw. Krążą dwie odpowiedzi, obie podawane jako pewnik. Kula śnieżna zaczyna od najmniejszego salda, bo szybkie zamknięcia podtrzymują zapał. Lawina zaczyna od najwyższego oprocentowania, bo tak wychodzi taniej.

Nowe narzędzie liczy obie na Twoich kwotach i pokazuje różnicę w złotówkach: czas do wyjścia z długów, sumę odsetek i kolejność, w jakiej zobowiązania się zamykają. Wpisujesz salda, raty i oprocentowanie, dodajesz nadwyżkę, jaką możesz co miesiąc dołożyć — reszta się liczy.

Lawina zawsze wychodzi taniej, bo najpierw gasi najdroższy dług. Kula śnieżna ma jedną przewagę, której rachunek nie zmierzy: zamyka pierwsze zobowiązanie wcześniej, a plan porzucony w trzecim miesiącu nie oszczędza niczego. Dlatego pokazujemy różnicę w kwocie, zamiast rozstrzygać za Ciebie.

Liczy ten sam symulator, który stoi za ekranem nadpłaty w aplikacji.

Narzędzie działa bez konta, pod adresem /pl/tools/debt-payoff-order. Nic nie zapisujemy — liczby nie opuszczają jednego zapytania.

Kalkulator nadpłaty kredytu, bez konta

Przy każdej większej wpłacie bank zadaje to samo pytanie: zostawić ratę i skrócić harmonogram, czy zostawić harmonogram i obniżyć ratę. Obie odpowiedzi brzmią rozsądnie, a różnica w odsetkach bywa kilkukrotna — tylko nie widać jej bez policzenia.

Nowe narzędzie liczy oba warianty obok siebie: ratę, liczbę rat do końca i sumę odsetek, plus to, ile każdy z nich oszczędza. Przy trzystu tysiącach na 7,2% i nadpłacie pięćdziesięciu tysięcy skrócenie okresu zostawia w kieszeni 169 298,86 zł i kończy spłatę 101 rat wcześniej, a obniżenie raty 57 935,57 zł i 359,80 zł mniej co miesiąc.

To nie jest porada, tylko dwa rachunki obok siebie — który wariant wybrać, zależy od tego, czy bardziej uwiera Cię rata, czy koszt.

Liczy ten sam silnik, którego używa aplikacja, i rachunek idzie miesiąc po miesiącu, a nie wzorem skróconym. Dzięki temu widać to, co widać na wyciągu: ostatnia rata prawie nigdy nie jest równa pozostałym.

Narzędzie działa bez zakładania konta, pod adresem /pl/tools/overpayment-calculator. Nic nie zapisujemy — liczby nie opuszczają jednego zapytania.

Telefon pokazuje wreszcie ten pulpit, który sobie ułożyłeś

We wpisie o układaniu pulpitu stało zdanie, że ustawienie idzie na serwer, więc telefon i komputer pokazują to samo. Na serwer szło — ale telefon go nie czytał. Kto poprzestawiał sobie sekcje na komputerze, na telefonie dostawał i tak układ fabryczny, bez żadnego sposobu, żeby to zmienić.

Teraz telefon czyta ten sam zapis i ma własny przycisk „Dostosuj". Kolejność sekcji i te pochowane obowiązują na obu urządzeniach, niezależnie od tego, na którym je zmieniasz. Domyślna kolejność na telefonie jest przez to ta sama co na komputerze — wcześniej telefon miał własną.

Dwie rzeczy zostają poza układem. Zaległe zadania są ostrzeżeniem, a nie działem pulpitu, więc nie dają się schować razem z sekcją. Skróty to nawigacja i zostają na dole, bo ustawione tam, gdzie stoją na komputerze, zajęłyby na telefonie cały pierwszy ekran.

Przy okazji to ostrzeżenie mówi teraz, ilu zadań dotyczy. Wcześniej brzmiało „zadań po terminie" i nie podawało liczby — jedno zaległe zadanie wyglądało tak samo jak czterdzieści.

Lista zakupów przestała zgłaszać awarię, której nie było

Panel z zawartością listy pokazywał „Coś poszło nie tak" zawsze, gdy nie miał jeszcze danych. A „jeszcze nie ma" to nie to samo co „nie udało się": przy wolniejszym łączu, albo po prostu w pierwszej chwili po wejściu na Zakupy, wyglądało to na zepsutą aplikację, choć wystarczyło poczekać.

Teraz w tym miejscu czeka kręciołek, a komunikat o błędzie pojawia się wyłącznie wtedy, gdy zapytanie naprawdę się nie powiodło.

Flowtime: timer, który nie przerywa w środku myśli

Pomodoro dzwoni po dwudziestu pięciu minutach niezależnie od tego, co się wtedy dzieje w głowie. Przy pisaniu, kodzie czy projektowaniu to jest dokładnie ten moment, w którym najbardziej nie chce się przerywać.

W timerze doszedł tryb Flowtime. Zamiast odliczać do zera, liczy w górę: pracujesz, aż sam zechcesz skończyć, a długość sesji jest wynikiem, a nie założeniem. Przerwa wychodzi z tego, ile trwała praca — jedna piąta, czyli dziesięć minut po pięćdziesięciu, a nie te same pięć co zawsze.

Sesja bez planu zapisuje w historii zero zaplanowanych minut. To nie brak danych, tylko prawda o niej: widać potem, co było zaplanowane, a co trwało, ile trwało.

Przy okazji doszła długość 52 minut, z reguły 52/17.

Timer jest też dostępny bez konta, pod adresem /narzedzia/flowtime.

Jedna cena: 8 zł miesięcznie

Cena była opowieścią. Regularna 5 USD, obok niej przekreślona, a pod spodem cena założycielska 2 USD dla pierwszego tysiąca płacących, przez dwanaście miesięcy, z licznikiem wolnych miejsc. Trzy liczby i dwa warunki, zanim wiadomo, ile się zapłaci — a przekreślona cena jest obietnicą, że kiedyś zapłaci się więcej.

Teraz jest 8 zł miesięcznie. W wersji angielskiej 2 USD. Bez przekreśleń, bez licznika miejsc, bez przypisu o okresie obowiązywania i bez ceny regularnej czekającej za rogiem.

Cena założycielska znika także z mechaniki, nie tylko z opisu: nie ma już kuponu przy kasie ani numeru w pierwszym tysiącu. Nikt nie stracił zniżki — nikt jej nie miał.

Pulpit układasz sam, a życie wreszcie na nim widać

Pulpit mówił „to jest budżet". Sekcja pieniędzy miała pięć kafelków, sekcja „Dziś" trzy, a pięć z dziewięciu modułów życiowych — nawyki, dziennik, czas pracy, pomodoro i marzenia — nie miało na nim żadnej reprezentacji. Nawyk z czterdziestodniową passą i dziennik, do którego nie pisałeś od tygodnia, były niewidoczne, dopóki sam tam nie wszedłeś.

Dwie zmiany. Po pierwsze, „Dziś" pokazuje teraz także nawyki (ile z ilu odhaczonych na dziś, plus najdłuższa trwająca passa), dziennik (ile dni z rzędu i czy dziś już coś napisałeś) oraz czas pracy w tym miesiącu.

Po drugie, kolejność sekcji nie jest już zaszyta. Przycisk „Dostosuj" nad pulpitem pozwala przesuwać sekcje i chować te, których nie oglądasz. Chcesz zaczynać od „Dziś", a pieniądze mieć niżej — przesuwasz i tak zostaje. Ustawienie idzie na serwer, więc telefon i komputer pokazują to samo.

Ukryta sekcja wraca jednym kliknięciem z listy pod spodem. Ostatniej nie da się ukryć — pusty pulpit byłby nie do odróżnienia od nieustawionego i wracałby w całości przy następnym wejściu.

Miesiąc bez faktur też jest winien ZUS

Rezerwa pomijała miesiąc, w którym nic nie wpłynęło. Dla zaliczki na podatek i dla VAT-u to prawda — nie ma od czego ich liczyć. Dla ZUS-u nie: składki są należne za każdy miesiąc prowadzenia działalności, niezależnie od tego, czy wystawiłeś fakturę.

Skutek był odwrotny do potrzebnego. Chudy miesiąc — ten, w którym wiedza o półtora tysiąca złotych znaczy najwięcej — pokazywał zero do odłożenia, a obowiązek nie pojawiał się na żadnej liście, dopóki nie przyszedł rachunek.

Teraz miesiąc bez przychodu pokazuje należne składki społeczne i zdrowotną, a kwota „Wolne w tym miesiącu" jest o nie niższa. Przypadki, w których składek faktycznie nie ma, były i są zapisane przy tytule zarobkowania: „brak" przy zbiegu tytułów, ulga na start (zdrowotna nadal należna) oraz wyłączenie tytułu przy zawieszeniu działalności.

Przy okazji z listy obowiązków znikają pozycje na zero — PIT w miesiącu bez przychodu i VAT, gdy nie ma czego płacić. Wiersz „0,00" obok prawdziwych rachunków czyta się jak kolejna rzecz do zapłacenia.

Kredyt zabiera ratę tylko w miesiącach, w których faktycznie ją ma

Data pierwszej raty była zapisywana i nigdy nieużywana. Kredyt podpisany dziś, z pierwszą ratą za trzy miesiące, obniżał kwotę „Wolne w tym miesiącu" od razu — a spojrzenie na miesiąc sprzed jego zaciągnięcia odejmowało ratę i tam.

Z drugiej strony harmonogram, który się skończył, zabierał ratę dalej, co miesiąc, jeśli raty nie były odhaczane pojedynczo.

Teraz liczy się tylko ta rata, którą harmonogram naprawdę obejmuje: od miesiąca pierwszej raty do ostatniej. Nieodhaczone raty ze skończonego harmonogramu to pytanie o tamte miesiące, a nie rachunek przychodzący od dziś co miesiąc.

Pola kwot liczą same

Paragon to trzy pozycje i suma, której nikt nie zapisał. Czynsz to czynsz plus miejsce postojowe. Dotąd znaczyło to otwarcie kalkulatora, przepisanie wyniku z powrotem i wiarę, że przepisało się dobrze.

Teraz w każde pole kwoty można wpisać działanie: 120+35,50 po wyjściu z pola staje się 155,50. Działa mnożenie, dzielenie i nawiasy, z normalną kolejnością działań — 2+3*4 to 14. Przecinek jest dziesiętny, a spacje mogą oddzielać tysiące, więc 1 200+50 też się policzy.

Objęte są wyłącznie pola kwotowe — czterdzieści jeden w całej aplikacji. Liczba rat albo procent zostają zwykłymi liczbami.

Niedokończone działanie nie jest ruszane: 12+ w trakcie pisania zostaje tak, jak stoi, bo przepisywanie pola w połowie wpisywania walczyłoby z piszącym.

Szukanie w zadaniach, bez polskich znaków

Zadania miały filtry po stanie, priorytecie i kategorii — czyli po tym, co system o nich wie. Nie miały jednego pola na to, co pamiętasz naprawdę: słowo z treści.

Nad listą stoi teraz pole wyszukiwania. Szuka w tytule i w opisie, po każdym wpisanym słowie osobno, więc „mleko zakupy" znajdzie zadanie, w którym jedno słowo jest w tytule, a drugie w opisie. Polskie znaki są opcjonalne, tak samo jak w palecie Ctrl+K.

Szukanie dopasowuje fragment, a nie odmianę: „biedron" znajdzie „w Biedronce", samo „biedronka" już nie. Na czas szukania przeciąganie jest wyłączone — kolejność zapisuje się pozycjami w pełnej liście, więc upuszczenie na przefiltrowanej przestawiłoby inne zadanie.

Zaległe koszty cykliczne przestały znikać z pierwszym dniem miesiąca

Widok kosztów cyklicznych odpowiada za jeden miesiąc i tylko za niego — co jest słuszne w miesięcznym zestawieniu, ale było błędne w pytaniu „ile mi zostaje". Nieopłacone przedszkole z sierpnia przestawało istnieć pierwszego września: znikało z listy i z odejmowania na pulpicie, więc pieniądze, których nadal potrzebowało, wyglądały na wolne.

Zaległości z wcześniejszych miesięcy odchodzą teraz od kwoty „Wolne w tym miesiącu" i stoją w rozbiciu jako osobna pozycja — „zaległe z poprzednich miesięcy". Osobna, a nie doliczona do kosztów bieżących, bo tamta pozycja mówi „w tym miesiącu" i zsumowanie obu rozjechałoby pulpit z widokiem cyklicznych za ten sam miesiąc.

Liczone jest dwanaście miesięcy wstecz. Zapłacone wystąpienie jest zamknięte niezależnie od kwoty — różnica wobec planu pozostaje pytaniem tego miesiąca, do którego należy.

Usunięte zadanie da się cofnąć, zamiast potwierdzać z góry

Każde usunięcie zadania pytało wcześniej „czy na pewno". Przy czynności wykonywanej kilka razy dziennie to pytanie kosztowało więcej, niż chroniło — i padało w złym momencie: przed pomyłką, gdy jesteś pewien, a nie po niej, gdy już nie jesteś.

Teraz zadanie znika od razu, a na dole ekranu przez kilka sekund stoi „Cofnij". Kliknięcie przywraca je bez śladu, bo żądanie nie zostało jeszcze wysłane. Działa tak samo przy usuwaniu wielu zaznaczonych zadań naraz.

Zamknięcie karty albo wyjście na inny ekran w trakcie odliczania dokończy usuwanie — zadanie zniknęło już z listy, więc jedno i drugie musi mówić to samo.

Kredyty, długi i pozostałe rzeczy usuwane raz na jakiś czas nadal pytają o potwierdzenie. Tam ostrzeżenie z góry jest na miejscu.

Skok do dowolnego modułu jednym skrótem

Modułów jest dwadzieścia cztery, a wejść do nich były dotąd dwa: pasek boczny na komputerze i arkusz „Więcej" na telefonie. Otwarcie rzadziej używanego ekranu znaczyło więc przeczytanie listy w poszukiwaniu nazwy, którą i tak się znało.

Ctrl+K (na Macu Cmd+K) otwiera teraz pole, w którym wystarczy zacząć pisać. Strzałki wybierają, Enter przechodzi, Escape zamyka. Polskie znaki są opcjonalne — „budzet" znajduje „Budżet", a „dlugi" znajduje „Długi".

Puste pole pokazuje moduły w kolejności, w jakiej ostatnio z nich korzystałeś, a nie w kolejności z rejestru.

Paleta zna na razie nazwy modułów, nie ich zawartość: szukanie celu albo kredytu po nazwie dojdzie osobno.

Kalkulator „ile zostaje z faktury" — bez konta i bez logowania

Silnik liczący polskie daniny siedział dotąd wyłącznie w środku aplikacji, za logowaniem. Sprawdzić, ile zostaje z faktury, mógł więc tylko ktoś, kto już założył konto — czyli osoba, która i tak wiedziała, po co tu przyszła.

Pod adresem /narzedzia/ile-zostaje-z-faktury stoi teraz ten sam rachunek, otwarty dla każdego. Wpisujesz kwotę netto wystawianą miesięcznie, wybierasz formę opodatkowania, wariant ZUS-u i chorobowe, a wynik pokazuje, ile wpływa na konto i co z tego ubywa: VAT, zaliczka na podatek i składki rozpisane jak na rachunku z ZUS-u. Liczy to ten sam kod co aplikacja, więc kalkulator i produkt nie mają jak pokazać dwóch różnych kwot.

Strona odpowiada także bez JavaScriptu — trzy typowe skale kontraktu są policzone i wpisane w treść, razem z odpowiedziami na pytania, które przy tym temacie padają najczęściej.

Sekcja ZUS na Przychodach też rozpisuje się na pozycje

Rozbicie na emerytalną, rentową, chorobową i wypadkową dostało wcześniej tylko rozliczenie przy tytule zarobkowania. Sekcja ZUS-u na Przychodach — czyli ta, na którą patrzy się częściej — nadal pokazywała jedną sumę składek społecznych, więc rozjazd z rachunkiem trzeba było ścigać na drugim ekranie.

Teraz obie mówią to samo: pod kwotą składek rozwija się rozbicie na te same pozycje, które widać na DRA, a wyłączone chorobowe pisze wprost „wyłączona w tytule" zamiast pokazywać zero.

„Zostało" liczy teraz to, czym naprawdę można dysponować

Pulpit brał saldo miesiąca — wpłynęło minus wydane — i nazywał je tym, co zostało. Przy fakturach z VAT-em to zawyżenie o kilkanaście tysięcy: budżet dostaje kwotę brutto, a VAT i zaliczka na podatek należą do urzędu od chwili, gdy pieniądze wpłyną. Tak samo składki za miesiąc, niezapłacone przedszkole i dług do oddania — wszystko to jest rozdysponowane, zanim cokolwiek zdecydujesz.

Kafelek pokazuje teraz kwotę wolną i rozpisuje pod spodem, co ją pomniejszyło: odłożony podatek i VAT, ZUS za miesiąc, koszty cykliczne jeszcze do zapłaty, długi wymagalne i raty kredytów. Odejmowane jest wyłącznie to, co niezapłacone — rzeczy już opłacone siedzą w wydatkach miesiąca, a liczenie ich dwa razy zaniżałoby wynik tak samo, jak pomijanie ich go zawyżało. Pozycje zerowe nie pojawiają się wcale, więc rachunek pokazuje tylko to, co Ciebie dotyczy.

Rozbicie składek jak na rachunku z ZUS-u

Rozbicie kwoty pokazywało jedną pozycję „składki społeczne". Gdy suma nie zgadzała się z rachunkiem, nie było jak sprawdzić, przez którą składkę — a przy działalności najczęstszym powodem jest chorobowe: jest dobrowolne, więc odznaczone w tytule zarobkowania po cichu zaniża wyliczenia o 2,45% podstawy wobec rachunku, który je zawiera.

Składki społeczne rozwijają się teraz na emerytalną, rentową, chorobową i wypadkową, czyli te same pozycje, które widać na DRA — porównanie zajmuje chwilę zamiast wymagać liczenia na boku. Wyłączone chorobowe pisze wprost „wyłączona w tytule" zamiast pokazywać zero, bo zero czyta się jak „nic do zapłaty", a to jest świadome ustawienie. Sam przełącznik przy tytule mówi teraz, co zmienia i czym grozi jego odznaczenie.

„Zostało w tym miesiącu" bez ustawionych limitów pokazywało zero

Największa liczba na pulpicie telefonu liczyła resztę z limitów kategorii. Komu żaden limit nie był ustawiony, temu suma limitów wynosiła zero — a więc i reszta z nich. Karta pokazywała wielkie „0,00 zł" tuż po wpłynięciu wypłaty, co wygląda na zepsuty licznik, a nie na brak zaplanowanych limitów. Na komputerze to samo wychodziło dopiskiem „z limitów zostało 0,00 zł" pod wydatkami.

Bez ustawionych limitów karta pokazuje teraz to, co faktycznie zostało — wpływy minus wydatki — i pisze pod spodem, z czego ta kwota wyszła. Gdy limity są ustawione, wszystko działa jak dotąd, tylko podpis mówi wprost „Zostało z limitów", żeby nie mylić dwóch różnych odpowiedzi na to samo pytanie. Dopisek na komputerze pojawia się już tylko wtedy, gdy limity istnieją.

Terminy i zaległości liczone według polskiej daty, nie serwerowej

Serwer stoi w strefie UTC, a moduły podatków, kosztów cyklicznych, pożyczek, majątku i analiz pytały go po prostu o „dzisiaj". Przez pierwsze dwie godziny po północy czasu polskiego serwer żył jeszcze poprzednim dniem: termin zapadający dziś czytało się jako jutrzejszy, a pozycja, która właśnie stała się zaległa, nie była jeszcze oznaczona. Na pulpicie widać to było najlepiej, bo zadania i cele liczyły dzień według Twojej strefy, a podatki i długi według serwerowej — jeden ekran, dwie różne daty.

Serwer rozumie teraz „dzisiaj" według czasu polskiego, więc wszystkie moduły mówią o tym samym dniu co Ty. Nic z zapisanych danych się nie przesunęło — zmienia się tylko to, którą datę serwer uznaje za bieżącą.

Wpływy i cele da się poprawić, a instalacja aplikacji waży ułamek tego, co wcześniej

Zapisanego wpływu nie dało się zmienić. Literówka w kwocie albo zła data zostawiały jedno wyjście: skasować wpis — a razem z nim znikała jego transakcja w budżecie, więc poprawka kosztowała miejsce w analizach. Tak samo przy celach: przesunięcie terminu albo podniesienie kwoty docelowej wymagało skasowania celu razem z całą historią wpłat, czyli z tym, co pokazuje postęp.

Wpływ ma teraz „Edytuj" przy swoim wierszu — formularz otwiera się na miejscu, przy poprawianej pozycji, a transakcja w budżecie idzie za poprawką zamiast znikać. Cel otwiera to samo okno co przy zakładaniu, wypełnione jego danymi.

Przy okazji: instalacja aplikacji pobierała komplet okładek materiałów marketingowych — ponad trzydzieści megabajtów plików widocznych wyłącznie w panelu administracyjnym. Teraz dociągają się dopiero wtedy, gdy ktoś ten panel otworzy, a pierwsze uruchomienie waży niecałe dwa megabajty zamiast trzydziestu czterech.

Fundusz Pracy osobno, tak jak na rachunku z ZUS-u

Rozbicie składek pokazywało „składki społeczne" z doliczonym po cichu Funduszem Pracy. Suma zgadzała się co do grosza, ale pozycja społecznych była wyższa od tej z rachunku ZUS-u dokładnie o Fundusz Pracy — a rozbicie, które nie daje się zestawić z rachunkiem wiersz po wierszu, czyta się jak błąd w wyliczeniu.

Fundusz Pracy ma teraz własną pozycję obok składek społecznych i zdrowotnej — w sekcji ZUS-u na Przychodach, w rezerwie podatkowej i w rozbiciu kwoty przy tytule zarobkowania. Kwoty się nie zmieniły, zmienił się podział na pozycje.

Finanse: wszystko da się poprawić, a przy działalności widać ZUS

Konta, rzeczy w majątku i projekty dawało się tylko założyć albo skasować. Literówka w nazwie konta, podniesiony limit karty czy zły plan projektu zostawiały jedno wyjście: usunąć i wpisać od nowa — razem z historią odczytów salda, wycen albo z przypisaniem wydatków do projektu. Rzecz sprzedana nie miała jak przestać liczyć się do majątku, mimo że lista umiała pokazać przy niej „sprzedane". Na Przychodach nie było też widać składek, więc „zostaje" znaczyło tam tylko „po podatku i VAT" — przy działalności odpowiedź zawyżona o ZUS.

Konto, rzecz i projekt mają teraz przycisk „Edytuj" otwierający ten sam formularz co przy zakładaniu, wypełniony danymi. Przy rzeczy doszła data zbycia: sprzedane przestaje liczyć się do majątku, ale zachowuje historię wycen. Na Przychodach pojawiła się sekcja ZUS-u za wybrany miesiąc — składki społeczne i zdrowotna osobno, liczone raz na tytuł, nie od każdej faktury — a pod nimi kwota, która naprawdę zostaje po podatku, VAT i składkach. Sekcja nie pokazuje się przy etacie, gdzie składek nie płaci się samemu. Sama strona Finansów zaczyna się teraz od majątku netto i tego, co zostaje z tegorocznych przychodów — do tej pory pokazywała wyłącznie raty, opłaty i pożyczki, czyli odpowiadała na „ile jestem winien" i na nic więcej.

Wybór daty otwiera się kliknięciem w pole

Pola z datą pokazywały ikonę kalendarza w kolorze przeznaczonym na jasne tło, więc w ciemnym motywie była ledwo widoczna, a kalendarz otwierał się dopiero po trafieniu w nią — na telefonie zajęcie samo w sobie. Wyskakujące okienko kalendarza też zostawało jasne pośrodku ciemnej aplikacji.

Kalendarz otwiera się teraz kliknięciem w dowolne miejsce pola i sam dopasowuje się do motywu, w każdym miejscu aplikacji, gdzie wpisuje się datę. Wpisanie daty z klawiatury działa jak działało.

Przychody: nowy wpływ wypełnia się ze źródła, źródła można poprawiać

Przy każdym wpływie trzeba było wpisywać wszystko od zera — kwotę, odłożony podatek i VAT — mimo że te dane stały już w źródle przychodu. Samego źródła nie dało się za to poprawić: żeby zmienić stawkę po nowym roku, trzeba je było usunąć i założyć od nowa.

Teraz źródło stoi na początku formularza nowego wpływu i wypełnia resztę: tytuł zarobkowania, stronę kwoty, kwotę umowną oraz to, ile z niej idzie na podatek i VAT. Wszystko zostaje edytowalne przed dodaniem, bo prawdziwa wypłata rzadko jest co do złotówki taka jak umowa. Na liście źródeł przybył przycisk „Edytuj", który otwiera to samo okno co przy zakładaniu, wypełnione danymi źródła.

Przeprojektowanie pulpitu: ciekawostki, lista zadań i nowy wygląd

Ekran główny był siatką liczników alertów bez informacji, co jest naprawdę pilne, a nawyki w ogóle się na nim nie pojawiały.

Ciemny motyw całej aplikacji ma teraz nowy, niemal czarny wygląd w stylu kart ze szkła, a pulpit jako pierwszy go pokazuje. Stara siatka alertów przy górze strony ustąpiła miejsca jednej liście do zrobienia: zbiera wszystko zaległe albo opóźnione względem planu — zadania, podatki, koszty cykliczne, długi i cele — od najbardziej pilnych, a każda pozycja prowadzi wprost do swojej strony. Niżej pojawiła się nowa sekcja „Ciekawostki", łącząca kilka stałych statystyk — największą kategorię wydatków w tym miesiącu i najdłuższą aktywną serię nawyku — z obracającymi się faktami opartymi na danych.

Nawyki: jasny sposób na wpisanie danych

Przy nawyku dało się odhaczyć dzień, ale ocena i notatka pojawiały się dopiero po kliknięciu w checkbox — łatwo było ich w ogóle nie zauważyć. Ustawienia na stronie szczegółów zajmowały stałe miejsce obok kalendarza, nawet gdy nikt akurat ich nie potrzebował.

Kliknięcie w nawyk na liście otwiera teraz jedno okno z checkboxem, oceną i notatką widocznymi od razu — checkbox przy nazwie zostaje jako szybki sposób na samo odhaczenie, bez otwierania czegokolwiek. Ustawienia nawyku chowają się teraz pod przyciskiem „Ustawienia" i otwierają się w osobnym oknie, zostawiając miejsce dla kalendarza.

Nawyki: pauza, edycja, dni ciszy i poprawki wstecz

Nawyk dało się tylko odhaczyć na dziś — pomyłkę albo zapomniany dzień trzeba było zostawić bez śladu, a jedyną drogą „przerwy" było usunięcie nawyku razem z całą historią. Nazwy ani koloru też nie dało się zmienić po utworzeniu.

Teraz aktywny nawyk można wstrzymać bez utraty historii — wraca później jednym kliknięciem, a seria wznawia się dalej, jeśli przerwa nie ominęła żadnego dnia. Kalendarz na stronie szczegółów jest klikalny: każdy miniony dzień da się otworzyć i odhaczyć, ocenić albo dopisać do niego notatkę — także wtedy, gdy zapomniało się zrobić to na czas. Nazwę, kolor i dni ciszy przypomnienia da się teraz zmienić w każdej chwili, a po osiągnięciu celu serii pojawia się krótka gratulacja.

Nawyki: planowanie, ocena dnia i przypomnienia push

Nawyki miały tylko jedną listę i codzienne odhaczenie. Nie dało się zapisać pomysłu na później bez zaśmiecania dzisiejszej listy, nie dało się ustawić przypomnienia o konkretnej porze i nie było widać, jak trudny był dany dzień — tylko czy się udało.

Nawyk można teraz dodać do „planowanych" i zacząć go później jednym kliknięciem — seria liczy się dopiero od startu. Przy odhaczeniu można (nieobowiązkowo) ocenić, jak poszło, w skali od bardzo łatwo do bardzo trudno; te oceny widać potem na kalendarzu w widoku szczegółów nawyku, razem z aktualną i najdłuższą serią oraz skutecznością. Każdy nawyk może mieć własny cel serii (np. 66 dni) i własne przypomnienie push o wybranej godzinie — przychodzi tylko wtedy, gdy nawyk wciąż czeka na odhaczenie.

Panel marketingu: tabela z podglądem rolek

Zakładka Marketing pokazywała dwie karty z medianami i listę pięciu ostatnich publikacji jako gołe nazwy. Teraz są dwie tabele, osobno dla konta polskiego i angielskiego, a w każdej cała historia: miniatura rolki, data, wyświetlenia, zasięg, lajki, komentarze, udostępnienia, zapisy i zaangażowanie.

Podgląd bierze się z okładek, które i tak serwujemy — nie z adresów Instagrama, bo te wygasają i panel pokazywałby puste pola tym częściej, im starsza rolka.

Mediany zostają nad tabelą. Wiersz mówi, jak poszła jedna rolka; mediana mówi, czy konto rośnie, a po to się tu zagląda.

Cena obniżona dla pierwszego tysiąca

Cena założycielska istniała od dawna, ale widać ją było dopiero po rejestracji — czyli oferta pomyślana po to, żeby przyciągnąć pierwszych płacących, była niewidoczna dla wszystkich, których miała przyciągnąć.

Teraz stoi na stronie głównej: 5 USD przekreślone, obok 2 USD, i licznik wolnych miejsc. To samo widzą wyszukiwarki i modele językowe, bo dane strukturalne i llms.txt biorą cenę z tego samego miejsca co strona.

Przycisk płatności podaje kwotę, którą naprawdę pobierzemy — wcześniej mówił o cenie regularnej także komuś, kto miał zniżkę.

Gdy miejsca się skończą, wszystko wraca do ceny regularnej samo. Nic tu nie jest wpisane na sztywno.

Nawyki wracają do menu na komputerze

Nawyki dało się otworzyć tylko z telefonu — na komputerze pasek boczny bierze listę z rejestru modułów, a tam ich nie było. Teraz są w obu miejscach.

Pomodoro — w aplikacji i dla każdego bez konta

Nowy moduł: wpisujesz, nad czym pracujesz i ile chcesz na to poświęcić, a po upływie czasu słyszysz sygnał i odpowiadasz na jedno pytanie — udało się skończyć, potrzeba kolejnej rundy, odkładasz czy odpuszczasz. Potem aplikacja proponuje przerwę, dłuższą co czwartą sesję. Historia pokazuje nie tylko czas, ale i wynik, bo „trzy sesje po 25 minut" nie mówi tyle, co „dwie skończone, jedna odłożona".

Skończoną sesję dopisujesz do Czasu pracy jednym kliknięciem — do wybranego projektu, raz. Przerwy nigdy nie wchodzą do rozliczanych godzin.

Odliczanie liczy się z zegara, a nie z tykania licznika, więc przełączenie karty ani odświeżenie strony niczego nie gubi. Postęp widać w tytule karty.

Długość sesji wpisujesz dowolną, od 1 do 600 minut — podpowiedzi 15, 25, 45, 60 i 90 minut skracają wpisywanie, ale niczego nie ograniczają.

Ten sam timer działa też bez konta pod adresem /narzedzia/pomodoro — sesje zostają wtedy wyłącznie w przeglądarce, trzy ostatnie, i nic nie trafia na nasz serwer.

Kreator pamięta, co już wypełniłeś

Każdy krok zapisywał dane od razu, ale po ponownym wejściu kreator zaczynał od ekranu powitalnego i część kroków pytała tak, jakby nic wcześniej nie zaszło. Teraz wracasz na krok, na którym skończyłeś, a kroki pokazują to, co już masz.

Krok o mieszkaniu rozpoznaje dodany czynsz albo kredyt zamiast pytać drugi raz — wcześniej drugie przejście dopisywało czynsz jeszcze raz. Krok o kategoriach pokazuje istniejące zamiast proponować zestaw do dołożenia, co również prowadziło do podwojonej listy. Tytuł zarobkowania można poprawić, a nie tylko skasować i wpisać od nowa.

Profil zarobkowy i wyliczanie podatków

Ustawiasz, jak zarabiasz — działalność ze skalą, liniowym albo ryczałtem, etat, zlecenie, dzieło — razem z wariantem ZUS (ulga na start, preferencyjny, Mały ZUS Plus, pełny) i statusem VAT. Możesz mieć kilka tytułów naraz, bo etat i działalność obok siebie to zwykła sytuacja, a nie wyjątek.

Przy dodawaniu wpływu widzisz od razu, co się z kwoty składa: ile jest VAT-u, jaka wychodzi podstawa, ile wynosi zaliczka na podatek, ile składki i co naprawdę zostaje. Przełącznik netto/brutto ustawia się sam według tytułu — na fakturze podajesz cenę netto, a umowa opiewa na brutto.

Dwie rzeczy warto znać. VAT jest pokazany osobno, bo nigdy nie jest Twoim przychodem — inkasujesz go dla urzędu. Składki są pokazane jako miesięczne, a nie od faktury: kilka faktur z jednej działalności to jeden ZUS, więc druga faktura w miesiącu nie każe odkładać go po raz drugi.

Kreator startowy pyta o to na samym początku, przed przychodami — bo bez tytułu wpływ jest tylko kwotą. Krok o przychodach dopasowuje się teraz do odpowiedzi: przy umowie o pracę pyta o nazwę i kwotę z umowy, przy działalności dokłada przełącznik netto/brutto i od razu pokazuje rozbicie. Dodane źródło można poprawić zamiast kasować je i wpisywać od nowa. Krok podatkowy pokazuje się teraz wtedy, gdy naprawdę rozliczasz się samodzielnie, zamiast zgadywać to z rodzaju przychodu.

Doszła rezerwa podatkowa: ile z danego miesiąca nie jest Twoje, w rozbiciu na podatek, składki społeczne, zdrowotną i VAT, razem z terminami zapłaty. Jednym przyciskiem zapisujesz te terminy do modułu Podatki — drugie kliknięcie niczego nie dubluje.

Zaznacz konto jako podatkowe (w module Konta), a rezerwa pokaże też, ile faktycznie masz odłożone i czy czegoś brakuje. Dopóki żadne konto nie jest zaznaczone, aplikacja nie zgaduje: mówi, że nie wie, zamiast pokazywać zero.

Wyliczenia opierają się na parametrach na 2026 rok i są szacunkiem, nie doradztwem podatkowym. Gdy brakuje parametrów na dany rok, aplikacja mówi o tym wprost, zamiast podawać liczbę wziętą z poprzedniego.

Czas pracy nad projektami

Nowy moduł: zapisujesz, ile godzin poszło na który projekt i czym się zajmowałeś. Wykres dzień po dniu, pasek ostatnich dwunastu miesięcy do przeskakiwania między nimi i tabela pogrupowana po dniach.

Projekt można opcjonalnie rozliczać — stawką godzinową albo ryczałtem za miesiąc, w dowolnej walucie. Wtedy obok sumy godzin widać kwotę do rozliczenia. Waluty stoją obok siebie, nic ich nie przelicza.

14–16 sierpnia 2026 — Aplikacja na telefonie zachowuje się jak aplikacja

  • Po zainstalowaniu na ekranie głównym aplikacja nie daje się już przypadkiem powiększyć szczypnięciem ani przesunąć w bok, i zajmuje pełną szerokość ekranu — także na telefonach z wcięciem. W zwykłej karcie przeglądarki powiększanie zostaje bez zmian: tam jest potrzebne każdemu, kto powiększa, żeby przeczytać.
  • Aplikacja mobilna nazywa się wreszcie Ordiarion. Pod ikoną na ekranie telefonu widniała stara nazwa sprzed zmiany marki, a sama ikona była tą poprzednią.
  • „Co nowego" znowu się otwiera. Strona działała po stronie serwera przez cały czas, ale aplikacja zamazywała ją po wczytaniu i wyrzucała na stronę główną. Teraz zostaje na miejscu i ma normalny wygląd — nagłówki, listy, odstępy.
  • Blog był niewidoczny dla Google. Wyszukiwarka dostawała pustą stronę zamiast artykułu i zgłaszała każdy tekst jako nieistniejący. Naprawione dla wszystkich artykułów naraz.
  • Cztery nowe teksty na blogu: nadpłata kredytu (skracać okres czy zmniejszać ratę), koszty roczne rozłożone na miesiące — po polsku i po angielsku — oraz kolejność spłaty długów.

12–13 sierpnia 2026 — Netto czy brutto, reguły importu, kolejność zadań

  • Źródła przychodu rozróżniają teraz kwotę netto od brutto. Przy etacie, zleceniu i dziele domyślnie netto, przy pozostałych brutto — ale przełącznik jest zawsze widoczny i nic się nie przelicza samo. To etykieta, nie kalkulator: chodzi o to, żebyś po miesiącu wiedział, którą liczbę wpisałeś.
  • Import z banku: reguły kategorii po opisie. Raz ustawiona reguła („Biedronka" → Jedzenie) działa na każdym kolejnym wyciągu, więc trzysta wierszy nie ląduje w jednej kategorii do ręcznego przeklikania. Przy imporcie wybierasz też, na które konto wchodzą transakcje.
  • Kasowanie paragonu pyta o powiązany wydatek w budżecie. Usunięcie zdjęcia i cofnięcie całego zapisu to dwie różne rzeczy, a wcześniej wyglądały z zewnątrz tak samo. Domyślnie wydatek zostaje — bo to pomyłka odwracalna, a pieniądze po cichu zniknięte z budżetu zauważa się dopiero, gdy suma przestaje się zgadzać.
  • Zadania można ustawiać w swojej kolejności, przeciągając je za uchwyt przy lewej krawędzi. Działa myszą i palcem, a strzałki na klawiaturze robią to samo bez wskaźnika. Termin i priorytet dalej są widoczne w każdym wierszu — zmieniło się tylko to, kto decyduje o kolejności.
  • Konta bezterminowe i nierozliczane nie dostają już ostrzeżeń o kończącym się dostępie. Wcześniej pasek straszył końcem czegoś, co nigdy nie miało nastąpić.
  • Dwadzieścia jeden komunikatów o błędach pokazywało się jako surowy kod zamiast zdania. Wszystkie mają teraz treść po polsku i po angielsku.

8 sierpnia 2026 — Zadania cykliczne, nawyki, eksport do kalendarza

  • Zadania mogą się teraz powtarzać (co tydzień, miesiąc, kwartał albo rok) — odhaczenie samo tworzy kolejne, z przesuniętym terminem.
  • Nowy moduł: Nawyki — codzienna lista do odhaczenia, z serią dni z rzędu.
  • Zdjęcie można przypiąć teraz też do celu, nie tylko do wpisu w dzienniku.
  • Terminy (podatki, raty kredytów, zadania, cele, opłaty cykliczne) da się zasubskrybować w dowolnej aplikacji kalendarza — Ustawienia → Kalendarz.
  • Poprawka współdzielenia: zaproszenie kogoś do grupy z rolą „tylko podgląd" faktycznie ogranicza teraz dostęp, także gdy grupa ma udostępniony zasób z pełnym dostępem do edycji.
  • Przycisk odświeżania w nagłówku: wymusza świeże dane z serwera, wysyła zaległe zmiany z trybu offline i sprawdza, czy nie ma nowej wersji aplikacji.

7 sierpnia 2026 — Publiczne REST API do zadań

  • Własny klucz API do zadań, tworzony i zarządzany samodzielnie w Ustawieniach — do podłączenia zewnętrznej automatyzacji.
  • Klucz można zawęzić do jednej kategorii zadań zamiast całej listy.
  • Pełna dokumentacja API publicznie dostępna (Pomoc → API).

6 sierpnia 2026 — Logowanie przez Google i Apple

  • Konto można teraz założyć i logować się bez hasła — przez Google albo Apple.

5 sierpnia 2026 — Praca bez zasięgu

  • Aplikacja działa też offline: dodane zadania i inne zmiany czekają w kolejce i wysyłają się same, gdy połączenie wróci.
  • Do wpisów w dzienniku można dołączać zdjęcia.

3 sierpnia 2026 — Wykresy i pomoc po angielsku

  • Wykres wydatków (dziennie i narastająco) na pulpicie i w budżecie.
  • Kompletna sekcja pomocy przetłumaczona na angielski — dwadzieścia stron opisujących każdy moduł, dostępnych pod /help.
  • Projekty: grupowanie wydatków wokół jednej okazji, np. remontu albo wesela.

1–2 sierpnia 2026 — Import z banku i znacznie lepsze odczytywanie paragonów

  • Import historii transakcji wprost z pliku CSV z banku, z automatycznym rozpoznawaniem opłat cyklicznych w zaimportowanej historii.
  • Gotowe zestawy kategorii budżetu do wyboru zamiast pustej listy na start.
  • Skuteczność odczytu paragonów wzrosła z 28% do ponad 70% na zestawie testowym dwustu paragonów — obsługa zdjęć zrobionych w poprzek i pod kątem, wgrywanie kilku paragonów naraz z galerii.
  • Jasny opis ceny i granic produktu na stronie głównej, pierwsze kroki pokazywane od razu po założeniu konta.

31 lipca 2026 — Płatności i kategorie zadań

  • Płatności przez Stripe: tydzień okresu próbnego, panel zarządzania subskrypcją.
  • Zadania można grupować we własne kategorie (prywatne, praca — dowolne).
  • Moduły finansowe zebrane w jednym miejscu w menu, z opisem każdego z nich.

29–30 lipca 2026 — Rebranding na Ordiarion

  • Nowa nazwa i znak marki.
  • Regulamin i polityka prywatności.
  • Blog i sekcja pomocy — po jednej stronie opisu na każdy moduł.
  • Kalkulator nadpłaty kredytu: porównanie metod spłaty (kula śnieżna, lawina).
  • Powiadomienia push w przeglądarce.

28 lipca 2026 — Współdzielenie i grupy

  • Grupy jako sposób współdzielenia budżetu i list zakupowych z rodziną albo zespołem — bez ograniczania się do jednej osoby na raz.
  • Dziennik — prywatne notatki z dnia, z nastrojem, nieudostępnialne nikomu.
  • Panel administracyjny ze statystykami platformy.

26–27 lipca 2026 — Dalsza rozbudowa

  • Logowanie dwuskładnikowe (TOTP).
  • Aplikacja instalowalna na telefonie jako PWA.
  • Marzenia (bucket lista), raporty BIK (odczyt w przeglądarce), cele z mierzalnym postępem i terminem.
  • Moduł przychodów, eksport wszystkich danych do jednego pliku, codzienne przypomnienia mailem o zbliżających się terminach.

25–26 lipca 2026 — Start

  • Pierwsza wersja: konta, logowanie, moduł zadań.
  • Budżet domowy z kategoriami i miesięcznymi limitami.
  • Zakupy, kredyty spięte z budżetem, konta i karty, majątek netto liczony z historii wycen.
  • Koszty cykliczne, nieformalne długi między ludźmi, podatki z terminami.
  • Odczyt paragonów ze zdjęcia wprost w przeglądarce — zdjęcie nigdzie nie wychodzi poza urządzenie.
  • Statystyki i analityka finansowa.