Dzień pracy

Plan na jedną datę, odhaczanie z godziną i timer skupienia nad tym, co właśnie robisz.

Dzień pracy — widok ekranu

Dzień pracy to jedna kartka na jedną datę: co jest do zrobienia, co już zrobione i ile sesji skupienia nad tym zeszło. Trzy rzeczy, które wcześniej były trzema osobnymi ekranami i żadna nie wiedziała o pozostałych.

Czym to się różni od Zadań

Zadanie żyje, dopóki go nie zrobisz, i ma termin gdzieś w przyszłości. Pozycja dnia pracy należy do jednego dnia — jutro albo zostanie przeniesiona świadomie, albo zniknie z pola widzenia.

To nie jest ograniczenie, tylko cała różnica. Lista zadań rośnie w nieskończoność i po miesiącu nikt jej nie czyta. Lista dnia ma tyle pozycji, ile zmieści się w dniu, i wieczorem widać, ile z nich przeżyło.

Przenoszenie z poprzednich dni

Gdy w dniach wcześniejszych zostało coś nieskończonego, u góry pojawia się przycisk z liczbą: „Z poprzednich dni zostały 3 nieskończone rzeczy". Kliknięcie przenosi je na dziś.

Pozycja się przenosi, a nie kopiuje. Dwie kopie tej samej rzeczy w dwóch dniach sprawiają, że na pytanie „co było w planie na wtorek" nie ma odpowiedzi.

Przeniesienie zostaje widoczne: pozycja dostaje dopisek „przeniesione 3 razy". To celowo niewygodne. Przenoszenie rzeczy na jutro nic nie kosztuje, dopóki nikt nie liczy, ile razy już tak zrobiłeś — a rzecz na czwarty dzień zwykle nie czeka na czas, tylko na decyzję, czy w ogóle ma się wydarzyć.

Timer

Kliknij „teraz to robię" przy pozycji — timer po prawej podstawi jej tytuł. Po skończonej sesji skupienia licznik pomodoro przy tej pozycji rośnie o jeden. Przerwy się nie liczą, bo przerwa nie jest pracą.

To ten sam timer co w module Pomodoro i te same sesje: wszystko, co tu odliczysz, trafia do historii i do podsumowań tamtego modułu, a stamtąd — jeśli chcesz — do Czasu pracy.

Co widać wieczorem

W prawej kolumnie: ile z zaplanowanych rzeczy jest zrobionych i ile sesji skupienia zeszło na cały dzień. Przy odhaczonych pozycjach zostaje godzina — nie po to, żeby się rozliczać, tylko dlatego, że po tygodniu to jedyny ślad, z którego da się odtworzyć, kiedy dzień naprawdę się zaczął.